Współczesna edukacja- prezentujemy prace magisteskie

Prace magisterskie, licencjackie i inne powiązane z pedagogiką

Filozofia ks. Piotra Semenenki

Filozofia ks. Piotra Semenenki CR w każdej rzeczywistości – rozumianej bar­dzo szeroko – widzi trzy niesamoistne elementy składające się na jedność konkretnego bytu. Jednak żaden z elementów nie istnieje oddzielnie; dopiero ich jedność tworzy byt. Żaden z nich nie ma samodzielnego istnienia, ani nie jest jego częścią czy warunkiem. Elementy te są po prostu wewnętrznymi relacjami bytu, różnymi sposobami jego istnie­nia. Na ontologiczną jedność bytu składają się zatem trzy elementy: jestestwo, forma i siła sprawiająca jedność (sens, forma, vis). Tak  ujęty byt można rozważać w aspekcie prawdy, dobra i doskonałości. Stąd podział całej filozofii na logikę (ide- osophia), metafizykę (ontosophia) i etykę (enoticosophia)4n.

Uzasadnienia dla swoich twierdzeń P. Semenenko szukał w przyczynowości wzorczej Boga tak względem świata materialnego, jak i duchowego. Dla Semenenki, Bóg jest ostateczną zasadą i ostatecznym Kimś, Kto tłumaczy wszystko. Bóg chrześci­jański jest Troistością Osób. Ponieważ Absolut ten jest Stwórcą, przeto na zasadzie synonimii, troistość powinna stanowić formalną strukturę rzeczywistości we wszystkich jej przejawach. Ponadto, same relacje pomiędzy niesamodzielnymi elementami bytu Semenenko określa na wzór relacji, jakie zachodzą pomiędzy Osobami Bożymi w Trój­cy Świętej. Takie założenie filozoficzne nazywane jest egzemplaryzmem trynitarnym, a wynikający z niego podział wszystkiego na „trzy” można nazwać triadą, triologizmem bądź trychotomią[1] [2].

Wychodząc od nakreślonej powyżej pierwszej przesłanki filozofii, Semenenko wyprowadza wszystkie założenia nie tylko filozoficzne, ale także teolo­giczne i ascetyczne[3]. Skoro wszystko, co obiektywnie istnieje, odzwierciedla w jakiś sposób Trójcę Świętą, to tak samo musi być z człowiekiem. Dlatego we władzach natu­ry ludzkiej Semenenko wyróżnia rozum, serce i wolę[4]. I tak, przechodząc do omawia­nia schematu nr 4: rozum, sfera intelektualna w człowieku dąży do poznania prawdy. Dokonuje się to poprzez naukę i dydaktykę, a proces ten pogłębia wiedzę człowieka. Za tą działalność w Szkołach Jańskiego odpowiedzialny jest rektor (na poziomie całej szkoły) i dziekan (na poziomie wydziału). Paralelną interpretację można zastosować do pozostałych części zaproponowanego schematu.

Trzeba jednak podkreślić, że poszczególne elementy zaprezentowanych na schemacie nr 4 „triad” muszą się przenikać i dopełniać. Innymi słowy, same będąc zin­tegrowane, prowadzą do integralności pozostałych obszarów. A przecież integralna formacja człowieka jest celem zarówno wychowania chrześcijańskiego, zmartwych- wstańczego systemu wychowawczego[5], jak i systemu edukacyjnego Szkół Jańskiego.

Podsumowując, misja i wypływające z niej zadania Szkoły Wyższej im. Bogda­na Jańskiego mają swoje korzenie w chrześcijańskiej koncepcji pedagogicznej, ze szczególnym uwzględnieniem tradycji edukacyjnej i dorobku intelektualnego zgroma­dzenia zmartwychwstańców. Używanie słowa „edukacja” świadczy o chęci zaoferowa­nia studentom czegoś więcej niż tylko zajęć dydaktycznych. Zamysł integralnego formowania osoby odzwierciedla się w ofercie edukacyjnej uczelni, zakładającej równomierny rozwój na płaszczyznach wiedzy, postaw i umiejętności.


[1]    T. Kaszuba, Wprowadzenie, [w:] P. Semenenko, Logika, Kraków 2004, s. VI-VIII; T. Kaszuba, Niektóre charakterystyczne elementy filozofii ks. Piotra Semenenki CR, [w:] „ZH-T”, nr10/2004, s. 23-29.

[2]    Tamże.

[3]   Por. J. M. Popławski, Confessio Trinitatis jako podstawa życia duchowego w pismach pol­skich zmartwychwstańców, Lublin 2003.

[4]   Korelacje zachodzące pomiędzy władzami natury ludzkiej a zmartwychwstańczym systemem wychowawczym – zob. s. 35 niniejszej rozprawy.

[5]    Por. rozdział I niniejszej rozprawy.

Reklamy

Wzór karty odpowiedzi do trzech testów

Wybraną odpowiedź zaznacz w tabeli 1 i 2 znakiem ´

a w tabeli 3 wpisz właściwą liczbę punktów

(patrz instrukcja do testu)

Test 1   Test 2   Test 3
Pyt. Odpowiedź   Pyt. Odpowiedź   Pyt. Odpowiedź
a b c   a b c   a b c d
1         1         1        
2         2         2        
3         3         3        
4         4         4        
5         5         5        
6         6         6        
7         7         7        
8         8         8        
9         9         9        
10         10                  
          11                  
                             
                             
Płeć (K / M): ____________                
Wiek: ____________                
Klasa: ____________                

Symbolika ognia

I weźmie kadzielnicę pełną węgli (Kpł 16,12). Nie wszyscy są oczyszczeni owym ogniem, który zostaje wzięty z ołtarza. Ogniem tym zostaje oczyszczony Aaron i Izajasz oraz ci, którzy są do nich podobni. Innych prawdopodobnie dosięgnie inny ogień, ten o którym napisano: Strumień ognia biegł przed nim (Dn 7,10). Ów ogień stanowi własność każdego grzesznika, o którym powiedziano: Robak ich nie zginie, a ogień ich nie zagaśnie (Iz 66,24). Ten ogień należy do tych, którzy do niego przystępują, tak jak napisano w innym miejscu: Idźcie w płomienie waszego ognia, który sobie roznieciliście (Iz 50,11). Ogień, który spada na grzeszników i który pali ich wnętrzności, jest niewidzialny, umysłowy, karcący. Jeśli chcielibyśmy zobaczyć ten ogień, trzeba przywołać obraz człowieka, którego pali ogień w wysokiej gorączce. Ów ogień pali się wewnątrz ciała wypalając wnętrzności. Tak samo płonie człowiek, którego trawi gorączka grzechów.

Nie będę wymieniał imienia Pańskiego i nie będę przemawiał w Jego imię, i rzecze dalej: I powstał w sercu moim jakby ogień palący, płonący w kościach moich; próbowałem na wszelki sposób, a nie mogę go znieść (Jr 20,9). Słowo Pańskie zaczęło palić jego serce… Porzucił grzech, który popełnił poprzez wypowiedzenie słów: “Nie będę wymieniał imienia Pańskiego, nie będę już przemawiał w jego imię”. Jeremiasz porzucił ten grzech w tej samej chwili, gdy to mówił. Dalej Orygenes twierdzi: obym i ja w chwili grzechu, w chwili wypowiadania grzesznego słowa, poczuł, że “w sercu moim powstał jakby ogień palący, płonący tak, że nie mogę go znieść !”. Powiada, że istnieje jakiś gatunek ognia, ognia niematerialnego, który dręczy karanego człowieka tak, iż on tego nie może wytrzymać. Lękam się, kontynuuje Orygenes, czy nie taki ogień jest przeznaczony dla nas, ogień, który powstał tak, jak powstał w sercu Jeremiasza, ale myśmy tego ognia nie zaznali. Gdybyśmy go zaznali, a mielibyśmy do wyboru dwa rodzaje: ten ogień i zewnętrzny, który bywa stosowany wobec tych, których przypiekają na torturach władcy narodów, to wybralibyśmy raczej ten ogień, niźli tamten, wewnętrzny. Ogień zewnętrzny pali tylko powierzchownie, tamten zaś ogień pali serce, a biorąc swój początek w sercu przenika do wszystkich kości, przeniknąwszy kości ogarnia całego człowieka, który mu podlega, a ogarnia go tak, iż płonący człowiek nie może go znieść. Ogień ów rozpala Zbawiciel, który rzekł: Przyszedłem ogień rzucić na ziemię (Łk 12,49).

Z Jego oblicza zapłonął ogień (Ps 18/17,8-9). W ten sposób zapalił niegdyś celnika Mateusza oraz prześladowcę i oszczercę Pawła.

I otwarto księgi (Dn 7,9) – mianowicie te, które obecnie zamknięte są i ukryte w sercu, a zawierają opis naszych czynów i wyryte są w nich pewne znaki sumienia, lecz nikt ich nie zna z wyjątkiem jedynego Boga. Te przeto księgi naszej duszy albo karty naszego serca zostaną otwarte przed obliczem ognistego tronu, wobec kół płonącego ognia, płynącego przed Przedwiecznym.

Powyższa uwaga mówi o nieuchronności kary. Człowiek zapisuje w swym sercu uczynki czy tego chce czy nie, zaś tylko Bóg ma do nich wgląd. Tym samym nie jest możliwe usunięcie niczego z tych osobliwych ksiąg. Warto również zauważyć, iż miejscem zapisywania postępków w naszym życiu jest serce. Dlaczego na przykład nie jest nim mózg ? To w nim bierze początek myśl, a potem czyn. Może dlatego, iż serce pompuje krew, która dociera do każdego punktu ciała. Człowiek zaś staje przed ognistym tronem, a symboliki krwi i ognia są niezwykle zbliżone do siebie. Z tego też względu wyciągam wniosek, iż niejako część ognia krąży w człowieku pod postacią krwi.

Nasz Bóg jest ogniem trawiącym (Hbr 12,29). Cóż spala ten ogień ? Nie spala drewna, które widzimy, nie spala widzialnej trawy czy słomy; jeżeli jednak na fundamencie Chrystusa Jezusa zbudujesz drewno i trawę – uczynki grzechu, słomę – gorsze dzieła grzechu, wówczas przychodzi ten ogień i niszczy to wszystko.

Kto jest tym ogniem zapowiedzianym przez Pismo i wspomnianym przez Ewangelię ? Ogień wypróbuje dzieło każdego, jakie jest (1 Kor 3,13).

Przyszedłem ogień rzucić na ziemię, i jakże bardzo pragnę, aby on już zapłonął (Łk 12,49). Jest bowiem dobry i wie, że jeśli ów ogień zapłonie, zło zostanie strawione. Jest napisane u proroków: Uświęcił go ogniem płonącym i pochłonął las jak siano (Iz 10,17), oraz: Pan Zastępów ześle hańbę na twoją godność, a na twą chwałę spadnie ogień płonący (Iz 10,16), to znaczy na dzieła grzechów twoich zostanie spuszczony ogień.

Dalej Orygenes próbuje wyjaśnić istotę grzechu. Cały czas bowiem stara się uzmysłowić człowiekowi nieuchronność kary. Posługuje się przy tym trafiającym do wyobraźni przykładem. Rany, które powstają w ciele, często bywają zadawane w bardzo krótkim czasie, ale środki lecznicze przeciw nim używane niosą ogromny ból i to nie przez taki sam czas, przez jaki trwało zranienie, lecz wedle zasad sztuki lekarskiej. Na przykład złamanie ręki czy nogi dokonuje się w jednej chwili; to jednak, co się stało w jednej chwili, wymaga leczenia trwającego prawie trzy miesiące, albo dłużej. Podobnie rozkosz podkopująca siły duszy i wszelkie inne grzechy mogą uwodzić nieszczęsną duszę i pociągać ją do występków przez krótki czas, ale później wymagają długotrwałej męki i bólu. Do takiej duszy musi zostać posłany ogień.

Ogień ma podwójną wartość: oświetla i pali. Pan Jezus mówi: Przyszedłem ogień rzucić na ziemię, i jakże bardzo pragnę, aby on już zapłonął (Łk 12,49): ten ogień oświeca. Ten sam Pan mówi do tych, którzy dopuścili się nieprawości: “Idźcie w ogień wieczny, który Ojciec Mój przygotował diabłu i jego aniołom”: ten ogień pali. Jednakże ów ogień, który Jezus przyszedł rzucić na ziemię, “oświeca wprawdzie każdego człowieka przychodzącego na ten świat”, wszelako ma w sobie również coś, co pali, tak jak wyznają to ci, którzy mówią: Czyż serce nasze nie płonęło w nas, gdy nam wyjaśniał Pisma ? (Łk 24,32). A zatem wyjaśniając Pisma równocześnie zapalał i oświecał.

“Kto zbliża się do Mnie, zbliża się do ognia”[1]. Błogosławieni ci, którzy są bardzo blisko ognia, którzy są tak blisko, że ogień ich oświeca, ale nie spala.

Z powyższych fragmentów widać jak bardzo ogień jest zróżnicowany i niedookreślony w Biblii. Nie da się powiedzieć i przewidzieć jego działania. Można by rzec, iż owiany jest on tajemnicą. Niemniej pewne funkcje jakie pełni są przedstawione. W końcowej części tego rozdziału chciałbym przedstawić syntetyczne spojrzenie na rolę ognia w Piśmie.

W Starym Testamencie ogień – niezależnie od jego zastosowań w życiu codziennym (w gospodarstwie, rzemiośle, w czasie wojny) i w kulcie (ofiara całopalna i ofiara kadzielna) – ma szczególne znaczenie: jest obrazowym motywem objawiającego się Boga. W teofaniach ogień symbolizuje niedostępność i świętość Jahwe. Jako znak Bożego gniewu i kary, niszczy Sodomę i Gomorę (Rdz 19,24), należy do prorockich zapowiedzi sądu i niesie eschatologiczną zagładę wszystkim wrogom Jahwe, a “trupom” tych, którzy odwrócili się od Jahwe, wieczną mękę (Iz 66,24). Słup ognia, będący znakiem łaskawej bliskości Boga, prowadzi Izraelitów przez pustynię (Wj 13,21), ogień potwierdza łaskawe przyjęcie ofiary (Sdz 6,21; Krl 18,38), ogniste rumaki przechylają szale zwycięstwa w bitwie (2 Krl 6,17), ogień służy za wóz (wóz ognisty) przy wzięciu do nieba Eliasza (2 Krl 2,11).

Judaizm wyraźnie mówi o ogniu jako eschatologicznej karze i coraz bardziej zamienia pierwotnie mroczny Szeol w ogniste piekło. Od II w. po Chr. ogniu piekielnemu przyznaje się funkcje zadośćczyniącą i oczyszczającą (“czyściec”).

Nowy Testament mówi o ogniu towarzyszącemu teofanii: pod Damaszkiem Pawła olśniła światłość z nieba (Dz 9,3). Przepowiadanie Jana Chrzciciela (Mt 3,10), słowa Jezusa (Mk 9,43 – 48), Jego wyjaśnienie przypowieści o chwaście (Mt 13,42) wskazują na ogień jako znak sądu ostatecznego. Języki ognia, jako symbol chwały niebieskiej (Dz 2,3), oznaczają niebiańskie pochodzenie Ducha.[2]

W końcowej części tego rozdziału chciałbym omówić pracę Gastona Bachelarda pt. “Psychoanaliza ognia”.[3] Autor przedstawia kompleksy człowieka związane z ogniem. W krótkim wstępie zastanawia się nad wartością ognia – jego odbiorem. I tak dochodzi do wniosku, iż jest on zjawiskiem uprzywilejowanym; wszystko co zmienia się wolno, tłumaczy się życiem, zaś wszystko, co przybiera gwałtowny charakter przemian, tłumaczy się ogniem. Ciekawe jest tu tempo zmian stanu rzeczy powodowanych ogniem. Wydawać by się mogło, iż palenie jest początkiem bardzo gwałtownych zmian i może być fundamentem powstania czegoś nowego. Ogień bowiem jest w najwyższym stopniu żywotny. W dalszej części swojej pracy Bachelard zwraca uwagę na kilka kompleksów związanych z ogniem. Zanim jednak przejdę do ich przedstawienia, chciałbym przytoczyć założenia jakie autor poczynił. Najważniejszym jest stwierdzenie, że ogień jest bytem raczej społecznym niż naturalnym. W przypadku przedstawionych niżej kompleksów takie stwierdzenie wydaje się być prawdziwe. Faktycznie bowiem bardzo często to pewne zakazy społeczne powodują niechęć do samego zjawiska ognia (pod różnymi postaciami, jak choćby w przypadku alkoholu – “ognistej wody”) niż płomienia samego w sobie. Wydaje mi się jednak, iż powyższe stwierdzenie jest prawdziwe jedynie w odniesieniu do psychoanalizy. Nie ma już potwierdzenia w przypadku omawiania sił przyrody. Ogień bowiem przeraża i niszczy również w środowisku całkowicie naturalnym, w którym żadna społeczność ludzka nie istnieje. Jeżeli zaś chodzi o ujęcie ognia wśród ludzi, to faktycznie niezależnie od kultury jest on nacechowany społecznie. Oczywiście jednocześnie należy zauważyć, iż stosunek do niego jest uzależniony od danej kultury. Podążając tym tropem Bachelard zauważa, iż bojaźń przed ogniem jest wyuczona, a nie naturalna. Powodowana jest ona zakazami społecznymi, które są wcześniejsze w stosunku do naturalnego poznania. Tak właśnie powstał kompleks Prometeusza związany z pierwszym doświadczeniem. Chodzi o lęk i respekt dziecka przed ogniem i rodzicami, którzy zakazują się do niego zbliżać. Co ciekawe, mały człowiek niejako lgnie do płomienia i mimo ostrzeżeń dorosłych, często musi sam poznać (dotknąć) ogień. Rzeczywiste źródło lęku przed nim wiąże się z karą wymierzoną przez rodziców nawet wtedy, gdy dziecko ledwie zbliżyło się do strefy zagrożenia. Tak więc ogień wymierza razy, nim zdąży oparzyć. Wynika z tego, iż lęk przed ogniem wiąże się przede wszystkim z zakazem (społecznym), a nie doświadczeniem (naturalnym). Aby jeszcze bardziej utwierdzić się w swoim przekonaniu, Bachelard podaje inny przykład. Chodzi o kolce, które kłują powodując odruch cofania ręki dziecka. Ale dlaczego kolce nie budzą takiego respektu i lęku jak ogień ? Autor odpowiada: właśnie dlatego, że zakazy społeczne w tym przypadku są o wiele słabsze niż w przypadku ognia. Trudno się z tą opinią nie zgodzić. Można jedynie dodać, iż owe zakazy są dlatego silniejsze w stosunku do płomienia, iż szkody wynikające z pożaru mogą być o wiele znaczniejsze niż z ukłucia się kolcami. Te drugie stanowią zagrożenie jedynie dla samego dziecka i są przeszkodą bierną, tzn. statyczną. Ogień zaś jest z natury żywy i szybko się rozprzestrzenia. Sądzę, iż potencjalne zniszczenia wynikające z zabawy dziecka zapałkami powodują takie a nie inne podejście do ognia (również wśród dorosłych). Na tej samej zasadzie można stwierdzić, iż bytem społecznym jest gaz czy prąd. Wydaje mi się, iż rodzice równie ostro reagują na manipulowanie dziecka przy kontaktach czy kuchence gazowej. Tak rozumując – ogień nie byłby niczym szczególnym.

Bachelard zauważa jak banalnym stało się stwierdzenie, że lubi się ogień płonący w kominku. Myśli się wtedy o ogniu spokojnym, jednostajnym i ujarzmionym, kiedy wielkie polano pali się małymi płomieniami. Ogień wówczas przemawia i ulatuje, śpiewa. Można dodać, iż ów kominek staje się symbolem spokoju i ciepła rodzinnego. Z kolei ogień uwięziony w ognisku był dla człowieka symbolem odpoczynku i zaproszenia do odpoczynku. Kto nie doświadczył marzenia przed ogniem, ten utracił prawdziwie ludzką, pierwotną zdolność obcowania z nim – twierdzi dalej autor. Ogień niewątpliwie ogrzewa i przywraca siły, ale uświadamiamy sobie to dokładnie dopiero w toku dostatecznie długiej kontemplacji. Doświadczamy dobrodziejstw ognia, kiedy opieramy łokcie na kolanach, a głowę bierzemy w dłonie. Jednocześnie warto zauważyć, że człowiek coraz rzadziej ma możliwość takiego odpoczynku. Szczególnie myślę tu o ludziach mieszkających w miastach. Na skutek postępującej cywilizacji można przypuszczać, iż coraz trudniej będzie obcować z naturą i znaleźć spokojne miejsce do rozpalenia owego ognia.

Kolejnym kompleksem ukazywanym przez Bachelarda jest kompleks Empedoklesa. Chodzi o fakt łączenia się miłości do ognia i jednocześnie obawy przed nim – instynkt życia i instynkt śmierci. Jak napisałem wcześniej, płomień może budzić różne skojarzenia – często skrajne. Ten fakt jest istotą kompleksu Empedoklesa. Z jednej strony więc ogień niszczy, a z drugiej buduje, zapoczątkowuje nowe życie na ruinach i gruzach starego. Bachelard idzie jeszcze dalej. Stwierdza, iż śmierć w płomieniach jest najmniej samotną śmiercią. Jest naprawdę śmiercią kosmiczną – wraz z człowiekiem unicestwieniu ulega jego świat. Stos jest czynnikiem przemiany. Z człowieka zaś praktycznie nic nie zostaje. Właśnie w przypadku palenia ciał najbardziej realizuje się powiedzenie: “z prochu powstałeś i w proch się obrócisz”.

Wreszcie pozostał kompleks Novalisa przypisujący powstawaniu ognia znaczenie seksualne i kompleks Hoffmanna związany z alkoholem. Jeżeli chodzi o pierwszy z nich, to polega on na skojarzeniu wywołanym pocieraniem dwóch kawałków drewna. Ponieważ pisałem o tym już wcześniej, tutaj dodam tylko, iż Bachelard wnioskuje, że kompleks ten wyrasta z potrzeby odczuwania ciepła i z głębokiej świadomości szczęścia, jakie towarzyszy temu wrażeniu. Należy go strzec zazdrośnie i obdarzać nim tylko istotę zasługującą na wzajemny związek. Naturalnym jest tu skojarzenie owego ognia z ciepłem domowego ogniska. Kompleks Hoffmanna jest ciekawy ze względu na swoiste połączenie ognia i wody. Warto zauważyć, że poprzez alkohol ogień staje się materialny, gdyż wyrażony jest w formie cieczy. Owa substancja powoduje swoisty ogień w żołądku po spożyciu, jak również może się palić w określonych warunkach. Ogień jest niejako uwięziony w wodzie. Dość oryginalny pogląd ma autor na stan upojenia alkoholowego. Twierdzi bowiem, że podświadomość stanowi głęboką rzeczywistość, szczególnie w stanie upojenia alkoholowego. Mylimy się, kiedy wyobrażamy sobie, że alkohol po prostu potęguje możliwości umysłowe. W rzeczywistości tworzy je. Zespala się z tym, co szuka wyrazu. Ponad wszelką wątpliwość alkohol jest sprawcą języka. Wzbogaca słownictwo i wyzwala składnię. Co ciekawe, badania psychiatryczne wykazały znaczne nasilenie marzeń o ogniu w stanach delirium alkoholowego, wykazały, że urojenia lilipucie są zdeterminowane podnieceniem alkoholowym. W tym miejscu muszę stwierdzić, iż powyższe argumenty nie do końca przekonują. Czyżby bowiem alkohol był niezbędnym czynnikiem do wyzwolenia nowych możliwości ludzkiego umysłu ? Trudno uwierzyć, iż to właśnie on stanowi niezbędny składnik do zwiększenia wykorzystania mózgu, a alkoholicy mają, na przykład, najbogatsze słownictwo. Z obserwacji życia codziennego naprawdę trudno dojść do takich wniosków. Jednakowoż trudno jest polemizować z badaniami psychiatrycznymi, na które powołuje się Bachelard.

Podsumowując stwierdzam, iż w tym rozdziale chciałem przedstawić mnogość zjawisk związanych z ogniem i tym samym potwierdzić poczynione na wstępie założenia. Wydaje mi się, iż cel został osiągnięty. Faktycznie o ogniu można mówić dużo i chyba nigdy nie wyczerpie się tematu. Problem polega na tym, że jest to żywioł, czyli siła tętniąca życiem – nieprzewidywalna. Poglądy na temat ognia stale się zmieniają – ten rozdział to uświadamia, począwszy od mitów, kończąc na psychoanalizie, czyli bardzo dojrzałym i naukowym podejściu do tego zjawiska. Jednocześnie jednak płomień, tak przykuwający uwagę człowieka pierwotnego, z biegiem czasu tracił coraz bardziej na znaczeniu w podejmowanych próbach opisu świata. Stare księgi chemiczne traktowały obficie o ogniu jako takim. W miarę upływu dziejów rozdziały poświęcone ogniowi stawały się coraz krótsze. Dziś ogień nie jest już przedmiotem badania naukowego.[4] Warto było również przyjrzeć się ogniowi na tle innych żywiołów. W gruncie rzeczy klasyfikacja jest bardzo trudna: jakie miejsce zajmuje, z czego powstał, jakie były jego losy ? Szereg pytań pozostanie bez odpowiedzi, ponieważ jest on siłą tajemną. Może w związku z tym przyciągającą i interesującą ? Z pewnością warto się nad nim nieco zastanowić.

[1] Jedna z najsławniejszych pozabiblijnych wypowiedzi Chrystusa. Cytat z apokryficznej Ewangelii Tomasza, log. 82.

[2] Praktyczny słownik biblijny, Warszawa 1994, s. 883 – 884.

[3] Zamieszczone w: G. Bachelard, Wyobraźnia poetycka, Warszawa 1975.

[4] W. Augustyn, G. Bachelarda psychoanaliza ognia, “Znak”, nr 1 (199)/1971, s.32.

Konsekwencje dydaktyczne różnic stylów uczenia się

Lekcja to sytuacja spotkania tego, kto więcej wie z tym, który wie mniej. Jest to przestrzeń wymiany wzajemnych doświadczeń. Nauczyciel organizując przestrzeń edukacyjną aktywności uczniów musi przede wszystkim pamiętać o tym, że każdy uczeń jest inny. Różnice mogą dotyczyć płci mózgu, stylu myślenia, typu inteligencji, preferowanego stylu sensorycznego czy stylu uczenia się.

Nauczyciel biorąc pod uwagę naturalne predyspozycje uczniów, łatwiej może pomóc w pokonywaniu szkolnych trudności. Od trafnego rozpoznania uczniów powinien zależeć sposób prowadzenia zajęć, dobór metod i środków dydaktycznych. Ze względu na różne style myślenia uczniowie preferują pracę w cichych, odizolowanych miejscach albo lubią zmiany; lubią w nauczaniu pomoce dydaktyczne albo zorganizowane, zaplanowane dokładnie sytuacje i struktury.

Preferowany system sensoryczny spowoduje, że uczeń ma problemy z nauczeniem się tego, co jest przedstawione nie w jego systemie reprezentacyjnym. Stąd wzrokowcy lubią uczyć się poprzez patrzenie lub demonstrację, słuchowcy kodują informacje głównie  poprzez  zmysł  słuchu, a kinestetycy, aby się czegoś nauczyć muszą ruszać się, eksperymentować, dotykać.

Uczący się różnymi stylami nabywają wiedzę poprzez słuchanie i wymianę poglądów albo poprzez myślenie o ideach. Inni preferują uczenie się rozważając koncepcje i próbując różnych rzeczy albo uczą się poprzez samoodkrywanie metodą prób i błędów.

Szkoła Wyższa im. Bogdana Jańskiego

Abstrakt pracy magisterskiej

W pracy zaprezentowano (w formie monografii pedagogicznej) Szkołę Wyższą im. Bogdana Jańskiego (założoną w 1993 r.) w kontekście nauczania Kościoła katolickiego o wychowaniu i uniwersytecie.

Rozdział pierwszy przedstawia istotę i znaczenie wychowania chrześcijańskiego oraz wybrane chrześcijańskie systemy wychowawcze (pijarów, salezjanów, urszulanek, niepokalanek i zmartwychwstanek), ze szczególnym uwzględnieniem zmartwych- wstańczego systemu pedagogicznego. Drugi rozdział ukazuje katolicką naukę o uniwer­sytecie – jego roli społecznej i wychowawczej, a także o specyficznej jego odmianie zwanej uniwersytetem katolickim. Rozdział trzeci, rozpoczynając od zarysu zmar- twychwstańczej tradycji edukacyjnej, opisuje historię i strukturę Szkoły Wyższej im. Bogdana Jańskiego. Przedmiotem rozważań czwartego rozdziału było zagadnienie edu­kacji w omawianej szkole wyższej: przedstawiono misję i zadania szkoły, ofertę eduka­cyjną oraz program formacyjno-wychowawczy. W rozprawie zaprezentowano stan na koniec 2005 roku.

Wykorzystano 203 pozycje literatury przedmiotu (źródła: 132; opracowania: 72); 25 razy cytowano materiały zamieszczone w Internecie; odwołano się do 59 pozycji litera­tury pomocniczej. Razem: 287 pozycji, w tym 54 obcojęzycznych.

Słowa kluczowe:

Szkoła Wyższa im. Bogdana Jańskiego, Bogdan Jański, Marian Piwko, zmartwych­wstańcy, wychowanie chrześcijańskie, uniwersytety, szkoły wyższe, uniwersytet kato­licki, edukacja, formacja, monografia pedagogiczna

Rozbudowana symbolika ognia

Jak starałem się pokazać w pierwszym rozdziale tej pracy, ogień posiada bardzo rozbudowaną symbolikę. Sama figura płomienia intrygowała ludzi od czasów najdawniejszych. Wśród żywiołów ogień zawsze był zjawiskiem najbardziej nieokiełznanym, gdyż zmiany powodowane nim są natychmiastowe i gwałtowne. Z tego też powodu ludzie szanowali, ale i bali się tego żywiołu. O funkcji płomienia w codziennym życiu ludzi możemy się dowiedzieć już z mitów; bardzo rozbudowana symbolika zawarta jest w Biblii; nad ogniem i pełnioną przez niego rolą we wszechświecie zastanawiali się filozofowie chińscy, indyjscy i egipscy. Śmiało można powiedzieć, że niemal każda kultura przypisuje samemu zjawisku określoną symbolikę i funkcję w społeczeństwie, czasami na tyle ważną, iż organizowane są święta ognia, które mają niejako oddać hołd temu żywiołowi. W omawianej przeze mnie twórczości Seweryna Goszczyńskiego również spotkałem się ze świętem ognia jakim jest Sobótka czy jej ukraiński odpowiednik – święto Kupały. Jednak w Zamku kaniowskim i we fragmentach Kościeliska symbolika ognia jest dużo bardziej rozbudowana i nie sprowadza się jedynie do przedstawienia wyżej wspomnianych świąt. Szczególnie Zamek kaniowski zawiera rozbudowane motywy żywiołu. Niemal w każdym wersie i w każdym momencie akcji powieści ukraińskiej można dostrzec wprost lub jest wyczuwalny płomień. Z analizy tego utworu jasno wynika, iż Seweryn Goszczyński jawi się jako poeta ludu i żywiołu, gdyż te dwa “organizmy” są ze sobą nierozerwalnie związane. Jak wiele jest motywów ognia niech poświadcza fakt, że w swojej pracy zająłem się głównie ogniem “bezpośrednim”, a więc wyrażonym wprost i jednoznacznie. Zamiar wyczerpującego opisania symboliki ognia wykracza poza koncepcję tej pracy i w gruncie rzeczy jest to mało prawdopodobne, jako że wielość wątków związanych z tym właśnie żywiołem każe doszukiwać się działalności (czasami ukrytej lub domyślnej) w każdym wersie powieści. Nawet gdy o ogniu nie mowy wprost, intuicyjnie można wyczuć, że jest on obecny. Dlatego właśnie głównym bohaterem Zamku kaniowskiego jest ogień. Nieco inaczej ma się sprawa w Sobótce. Niestety w twórczości Seweryna Goszczyńskiego dokonał się rozłam, i to co udało się w powieści ukraińskiej, nie mogło zostać powtórzone w Kościelisku. Omawiając powieść tatrzańską nie da się pominąć problemu niedokończenia utworu. Dlatego też, trzeci rozdział traktujący o Sobótce porównuje ją stale do o wiele lepszej próby uchwycenia pierwotności ludu – do Zamku kaniowskiego. Sam autor zapewne zdawał sobie sprawę z niepowodzenia próby przeniknięcia w głąb ludu i zapewne dlatego porzucił zamiar napisania Kościeliska. Skąd więc wziął się ten wyraźny rozłam ? Chyba to pytanie na zawsze pozostanie bez odpowiedzi. Wszystko bowiem co można zrobić, to domyślać się powodów i stawiać tezy. Przełom nastąpił zapewne w samym Goszczyńskim. Warto zwrócić uwagę, iż w lirykach wydanych przed Zamkiem kaniowskim pojawiają się już pierwsze motywy ognia. Często jest to ogień demoniczny, niszczący i budzący grozę. Przykładem może być utwór Do przyjaciół (1818), w którym pojawiają się obrazy przyrody z wpisaną w nie symboliką ognia. Dość przytoczyć pierwsze wersy:

Niebo wokrąg posępne nawałnice kryją,

Zagrzmiały z strasznym trzaskiem ogniste obłoki;

Również w Pieśni wulkanu (1825) pojawiają się motywy ognia:

Czasem zajdą tu wędrowce

I napomkną dzieciom ziemi,

Że ogniami tejemnemi

Wulkanowe tlą manowce.

Świat w płomienia oceanie,

A dym niebiosa zaciemnia.

Z pęt wulkanu rzeka lawy,

Pod perzyną cała ziemia.

W cytowanym fragmencie łatwo dostrzec wyraźne motywy ognia, pojawiające się później w podobnej, choć rozbudowanej wersji w Zamku kaniowskim. Szczególnie ostatnie cztery cytowane wersy aż nadto przypominają obraz kosmicznej rewolucji w powieści ukraińskiej. Również Uczta zemsty (1824) odwołuje się do symboliki ognia i krwi. W tym utworze z kolei następuje połączenie piekła, zemsty, krwi i żywiołu. W podobnym tonie napisana jest Larwa niewoli (1824).

Jak więc widać w lirykach humańskich pojawiła się już symbolika ognia. Pewne pomysły autora zostały później wykorzystane w Zamku kaniowskim. Można powiedzieć, iż Goszczyński niejako dojrzewał do napisania powieści ukraińskiej. Ogień, który został zapalony w lirykach, wybuchł przeradzając się w ogień kosmiczny w Zamku kaniowskim. Niestety droga ta nie dała kontynuować się w Sobótce. Może właśnie tak być musiało, może ogień, który wybuchł, musiał się wypalić. Po prostu takie jest przeznaczenie – od wieków ogień zostaje wzniecony, wybucha swą mocą, aby później zgasnąć. Tak było kiedyś i tak jest teraz. Również w Zamku kaniowskim ta prawidłowość została zachowana. Sobótka, pomimo swej niedoskonałości także zawierała ten schemat (przygotowanie do zapalenia stosu, święto i nieoczekiwany koniec zabaw – tym samym zgaśnięcie ognia sobótkowego). Analizując twórczość Seweryna Goszczyńskiego z punktu widzenia symboliki ognia, można stwierdzić, że odwieczne prawa przyrody zostały zachowane. Ogień zapalił się w lirykach humańskich, totalny pożar i zniszczenie miało miejsce w Zamku kaniowskim, a zgasł w Sobótce. Tym samym ponowna próba podchwycenia wątków związanych z płomieniem musiałaby rozpocząć się od ponownego “uwolnienia” żywiołu. Takie są prawa kierujące żywiołami i naturą, a Goszczyński przez fakt bycia poetą ludu i żywiołu bezwolnie uległ naturalnym, pierwotnym i odwiecznym regułom, które rządzą światem.


Bibliografia

Augustyn W., G. Bachelarda psychoanaliza ognia, “Znak”, 1971, nr 1.

Bachelard G., Płomień świecy, przeł. J. Rogoziński, “Poezja”, 1969, nr 1-2.

Bachelard G., Wyobraźnia poetycka, Warszawa 1975.

Baranowski B., Chłop polski w walce z Tatarami, Warszawa 1952.

Baranowski B., Kultura ludowa XVII i XVIII w. na ziemiach Polski Środkowej, Łódź  1971.

Baranowski B., W kręgu upiorów i wilkołaków, Łódź 1981.

Cybulski W., Odczyty o poezji polskiej, przeł. z niem. F. Dobrowolski, Poznań 1871.

Eliade M., Historia wierzeń i idei religijnych, t.I, Warszawa 1988.

Eliade M., Sacrum – mit – historia, przeł. A. Tatarkiewicz, Warszawa 1970.

Eliade M., Traktat o historii religii, przeł. J. Wierusz – Kowalski, Warszawa 1966.

Eliade M., Uwagi o symbolizmie religijnym, przeł. J. Trznadel, “Poezja”, 1968, nr 4.

Frazer J. G., Złota gałąź, Warszawa 1978.

Głowiński M., Wprowadzenie do francuskiej krytyki tematycznej, “Pamiętnik Literacki”, 1971, z. 2.

Goszczyński S., Dzieła zbiorowe, wyd. Z. Wasilewski, Lwów 1911.

Goszczyński S., Dziennik podróży do Tatrów, oprac. S. Sierotwiński, Wrocław 1958.

Goszczyński S., Dziennik sprawy Bożej, oprac. Z. Sudolski, Warszawa 1984.

Goszczyński S., Król zamczyska, oprac. M. Ingolt, Wrocław 1961.

Goszczyński S., Listy (1823 – 1875), oprac. S. Pigoń, Kraków 1937.

Goszczyński S., Podróż mojego życia. Urywki i zapiski do pamiętnika 1801-42, wyd. S. Pigoń, Wilno 1924.

Goszczyński S., Zamek kaniowski, oprac. M. Grabowska i M. Janion, Warszawa 1958.

Goszczyński S., Zamek kaniowski, oprac. M. Grabowska, Białystok 1994.

Grabowski M., Literatura i krytyka, t.I, Wilno 1840.

Hernas Cz., U źródeł folklorystyki polskiej, t.I, Warszawa 1965.

Janion M., Gorączka romantyczna, Warszawa 1975.

Janion M., Żmigrodzka M., Romantyzm i historia, Warszawa 1978.

Kleiner J., Zarys dziejów literatury polskiej, t.2, Wrocław 1960.

Kopaliński W., Słownik mitów i tradycji kultury, Warszawa 1985.

Kowalczykowa A., Ciemne drogi szaleństwa, Kraków 1978.

Krukowska H., “Nocna strona” romantyzmu, [w:] Problemy polskiego romantyzmu,      Wrocław 1974.

Krukowska H., Noc romantyczna, Białystok 1985.

Kulczycka – Saloni J., Straszewska M., Romantyzm. Pozytywizm, Warszawa 1990.

Lebioda D. T., Mickiewicz. Wyobraźnia i żywioł, Bydgoszcz 1997.

Lurker M., Przesłanie symboli w mitach, kulturach i religiach, przeł. R.Wojnakowski, Kraków 1994.

Macpherson J., Pieśni Osjana, tł. S. Goszczyński, oprac. J. Strzetelski, Kraków 1980.

Mochnacki M., Pisma po raz pierwszy edycją książkową objęte, Lwów 1910.

Mochnacki M., Pisma wybrane, Warszawa 1957.

Moszyński K., Kultura ludowa Słowian, t.I-II, Warszawa 1967.

Orygenes, Duch i ogień, przekł. S. Kalinkowski, Warszawa 1995.

Piasecki Z., Byli chłopcy, byli… Zbójnictwo karpackie – prawda historyczna, folklor i literatura polska, Kraków 1973.

Pigoń S., Na drogach kultury ludowej. Rozprawy i studia, oprac. T.Jodełka-Burzecki, Warszawa 1974.

Pigoń S., Studia literackie, Kraków 1951.

Poprzęcka M., Kuźnia. Mit – alegoria – symbol, Warszawa 1972.

Praz M., Zmysły, śmierć i diabeł w literaturze romantycznej, przeł. K. Żaboklicki, Warszawa 1974.

Przybylski R., Świat jako maszyna piekielna. (O “Zamku kaniowskim”

Goszczyńskiego). Studia z teorii i historii poezji, pod red. M. Głowińskiego, Wrocław 1970.

Rahner K., Vorgrimler H., Mały słownik teologiczny, przeł. T. Mieszkowski i   P.Pachciarek, Warszawa 1987.

Sławińska I., Tragizm – czy “smród metafizyczny”? Sporu o tragedię ciąg dalszy, “Dialog”, 1971, nr 6.

Słownik literatury polskiej XIX, pod red. J. Bachórza i A. Kowalczykowej, Wrocław 1991.

Tarnowski S., Historia literatury polskiej, t. IV, Warszawa 1904.

Tatarkiewicz W., Historia filozofii, t. I, Warszawa 1978.

Tetmajer Przerwa K., Bajeczny świat Tatr, Warszawa 1906.

Tetmajer Przerwa K., Notatki literackie, Warszawa 1916.

Tomkowski J., Bunt i wizja, “Twórczość”, 1990, nr 5.

Trencsényi – Waldapfel I., Mitologia, Warszawa 1967.

Urbankowski B., Myśl romantyczna, Warszawa 1979.

Wasilewski Z., Seweryn Goszczyński. Szkice literackie, Poznań 1923.

Witkowska A., Literatura romantyzmu, Warszawa 1986.

Witkowska A., Wielcy romantycy polscy. Sylwetki, Warszawa 1980.

Witkowska A., Przybylski R., Romantyzm, Warszawa 1997.

Żmigrodzka M., Mit – podanie – historia, [w:] Problemy polskiego romantyzmu,   Wrocław 1974.

Różne sposoby wykorzystania motywu zemsty w tekstach literackich

PLAN:

Wstęp:

  1. Różnorodność i popularność motywu zemsty w literaturze
  2. Odmienne aspekty moralne dokonywanego odwetu – obowiązek czy grzech?

Kolejność prezentowanych argumentów:

  1. Kodeks Hammurabiego – zemsta jako sposób wymierzania sprawiedliwości
  2. kodeks jako pierwszy zachowany spis praw – historia, opis, treść
  3. Motyw zemsty Boskiej za ludzkie występki w Starym Testamencie
  4. Negacja zemsty w księgach Nowego Testamentu
  5. odrzucenie odwetu w imię miłości bliźniego
  6. przywilej wymierzania sprawiedliwości jako domena Boga, nie człowieka
  7. Mitologia grecka – mściwość jako jedna z cech bogów greckich
  8. karanie człowieka przez bogów
  9. wzajemne spory kłótnie i odwety bogów
  10. Dramat grecki – motyw zemsty jako namiętności prowadzącej do tragedii
  11. „Giaur” Georga Byrona – opowieść o miłości, zdradzie i zemście
  12. zemsta dokonana w imię miłości – traktowana jako obowiązek moralny
  13. dokonanie odwetu, przynoszące ulgę nieżyjącej kochance, a nie mścicielowi
  14. Bluźniercza pieśń zemsty Konrada w scenie więziennej „Dziadów” cz.III Adama Mickiewicza – jako wezwanie do walki
  15. „Pan Tadeusz” Adama Mickiewicza – żądza zemsty jako typowo polska cecha
  16. komiczne obrazy szlacheckich odwetów – zemsta jako ‘sprawa honoru’
  17. postać klucznika Gerwazego – zemsta jako sens i cel całego życia
  18. spowiedź Jacka Soplicy – tryumf przebaczenia nad żądzą zemsty
  19. motyw zemsty w utworze jako czynnik warunkujący rozwój akcji
  20. Komedia Aleksandra Fredry „Zemsta” – szlachecka mściwość, ukazana ‘z przymrużeniem oka’
  21. wzajemne utrudnianie sobie życia w imię zemsty sąsiedzkiej
  22. perypetie bohaterów, prowadzące wbrew ich zamiarom, do szczęśliwego końca
  23. Główny bohater komedii „Świętoszek” Moliera jako przykład obłudy, egoizmu, mściwości
  24. Motyw zemsty jako sposób na zawiązywanie intrygi i budowanie napięcia w powieściach historycznych
  25. Aleksander Dumas – sylwetka najsłynniejszego twórcy powieści historycznych
  26. „Hrabia Monte Christo” – okrutne dzieło zemsty Dantesa, dokonywane z zimną krwią i wyrafinowaniem – jako odwet za zmarnowane życie
  27. wątpliwy sens zemsty – nie jest ona w stanie zmienić przeszłości
  28. „Makbet” Williama Szekspira – zbrodnia musi zostać ukarana – zemsta ludu i losu jako sposób na przywrócenie porządku
  29. Zemsta losu i przyrody za czynione zło – „Balladyna” Juliusza Słowackiego
  30. Rola natury i sił nadprzyrodzonych w wymierzaniu sprawiedliwości – koncepcja ‘moralności ludowej ’ romantyzmu:
  31. ballada „Świtezianka” Adama Mickiewicza
  32. ballada „Lilie” Adama Mickiewicza

Zakończenie:

  1. Motyw zemsty jako moralny obowiązek i spłacenie długu skrzywdzonym bliskim
  2. Zemsta jako nieusprawiedliwiona zbrodnia
  3. Pragnienie zemsty jako wrodzona cecha człowieka.

Różne sposoby wykorzystania motywu zemsty w tekstach literackich.

Jak podaje słownik języka polskiego, zemsta to odwet za doznane krzywdy. Jest to osobista próba wymierzenia kary za zło wyrządzone przez drugiego człowieka. W takim sensie pojawia się niezwykle często w literaturze – związana jest z motywem sprawiedliwości, honoru, pojęcia dobra i zła. Zemsta jest bowiem własnoręcznym wymierzeniem sprawiedliwości w imię honoru- często czynem moralnie złym. Temat zemsty jest szczególnie emocjonujący, zmusza do moralnej oceny czynów i postaw, wprowadza dylemat – czy człowiek ma prawo do odpłacania złem za zło. Motyw ten pojawia się także w kontekście sprawiedliwości wymierzanej ręką boską – kary Boga (czy bogów w mitologiach) za występki i sprzeciwianie się woli boskiej. Kara taka interpretowana jest właśnie jako zemsta siły wyższej. Pojawia się koncepcja zemsty wymierzanej przez siły przyrody, mówi się także o zemście losu.

Motyw zemsty pojawia się w kilku aspektach. Jest pewnym obowiązkiem człowieka, by zachować godność – jest wyznacznikiem honoru, znakiem siły duchowej i woli walki. Człowiek dokonujący zemsty na swoim ‘oprawcy’ to ktoś, kto mimo doznanych krzywd i bólu nie poddał się, zachował postawę aktywną. Jednak zemsta często jawi się też jako nieumiejętność wybaczania – czyn sprzeczny z zasadą miłości bliźniego. Bowiem faktycznie zemsta nie może przynieść wymiernych korzyści – nie jest w stanie odwrócić doznanej krzywdy. W takim sensie wypływa wyłącznie z ludzkiej zapalczywości i egoizmu. Wynika z nienawiści i poczucia żalu – świadczy więc o słabości mściciela. Niesie ze sobą jedynie zbrodnie i zniszczenie – jest złem moralnym. Innego sensu nabiera natomiast w kontekście zemsty boskiej czy losu – odwet za czynione przez ludzi zło tłumaczony jest jako sprawiedliwa, choć okrutna kara. Pojawia się też koncepcja zemsty – jako sposobu wymierzania obiektywnej sprawiedliwości – nabiera wtedy statusu prawnego.

W tym kontekście motyw zemsty pojawia się w pierwszym zachowanym uporządkowanym zbiorze praw – w Kodeksie Hammurabiego – despotycznego władcy sumeryjskiego. Zbiór przepisów prawa karnego i cywilnego powstał w XVm wieku p.n.e., wyryty został na kamiennym słupie – zwanym stelą Hammurabiego. Na szczycie kamienia wyrzeźbiona została postać władcy w towarzystwie boga (Szamasza), wręczającego królowi insygnia władzy – znak, że spisane prawa pochodzą od boga. Kodeks zawierał słynną zasadę „oko za oko, ząb za ząb” – jako podstawę do wymierzania kary. Przepisy Hammurabiego mówiły, że „jeśli obywatel złamał kość drugiego obywatela, należy złamać jego kość”, czy „jeśli ktoś z ludu uszkodził oko przedstawicielowi wyższego stanu, zostawał oślepiony”. Kara nabierała więc cech zemsty – nie osobistej, lecz usankcjonowanej prawnie. Prawo odwetu było pierwotnym sposobem wymierzania sprawiedliwości – mimo że brutalne – okazywało się najbardziej obiektywne – tak, by krzywdziciel mógł poczuć ten sam ból, co pokrzywdzony. W praktyce wykonywanie przepisów Hammurabiego wyglądało nieco inaczej – zależało od statusu społecznego ofiary i sądzonego (w wypadku skrzywdzenia niewolnika, panu groziła jedynie kara grzywny). Jednak sama zasada „oko za oko, ząb za ząb” okazała się jednym z podstawowych sposobów wyrównywania rachunków.

Motyw zemsty pojawia się też w jednym z najstarszych tekstów ludzkości – Starym Testamencie. Zupełnie inaczej natomiast jest interpretowany w księgach Nowego Testamentu. W Starym Testamencie jawi się dwojakie oblicze Boga – zarówno jako miłościwego Ojca, jak i okrutnego mściciela. Gniew Boży może być okrutny w skutkach. Zemstą boską za ludzkie zło i występek jest zesłanie potopu – wyniszczenie ludzkości. Rodzajem zemsty – kary staje się też zburzeniem Sodomy i Gomory – siedlisk niegodziwości i występku. Szczególnie cierpi też naród wybrany – Izraelici – którzy odczuwają zarówno skutki Boskiego miłosierdzia, jak i okrucieństwa – zemstą Boga za tolerowanie (i wprowadzanie) bałwochwalstwa przez króla Salomona jest decyzja rozpadu całego państwa izraelskiego – za grzechy króla cierpi cały naród. Zemsta Boska jest swoistą interpretacją kary doczesnej za grzech – na zasadzie podobnej, jak w kodeksie Hammurabiego – „Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie”. Jest sposobem tłumaczenia nieszczęść, spadających na człowieka – nabiera innego wymiaru, niż zemsta osobista.

Jednak już w postawie niektórych postaci starotestamentowych zauważyć można tendencję, wszechobecną w Nowym Testamencie – potępienie zemsty na wrogu, propagowanie postawy pokory i wybaczenia. W historii o Józefie, synu Jakuba, sprzedanym przez braci do niewoli, ukazany jest wzór miłosierdzia – nie żywi on do nich urazy, wybacza okrucieństwo. Człowiek bowiem nie ma prawa do osądzania – uczynić to może tylko Bóg. Takie postępowanie wskazywane jest w Nowym Testamencie, np. w kazaniu Chrystusa na górze Synaj. Padają tam słowa: „jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nastaw mu i drugi”. Jest to wezwanie do odrzucenia zemsty, nakaz miłowania nieprzyjaciół, pokory. Na tej zasadzie oparta jest cała nauka Nowego Testamentu – podobne echa można znaleźć w Liście św Pawła do Rzymian: „Błogosławcie tych, którzy was prześladują (…)Nikomu złem za złe nie oddawajcie (…) nie wymierzajcie sprawiedliwości sami sobie, lecz pozostawcie to pomście Bożej”. Zemsta jest więc wkraczaniem w Boskie kompetencje – do którego człowiek nie ma prawa. Za zło wyrządzone drugiej osobie każdy człowiek zostanie bowiem ukarany w kontekście wieczności. Prawdziwym znakiem siły jest umiejętność pokornego znoszenia cierpienia, odpłacania dobrem za zło – a nie postawa zapalczywości i pragnienie odwetu.

W innym zapisie wierzeń – mitologii greckiej – pojawia się natomiast motyw mściwości jako jednej z podstawowych cech bogów (a więc i człowieka – bogowie greccy są antropomorficzni – kreowani na podobieństwo człowieka). Bogowie są egoistyczni, mściwi, podlegają namiętnościom. Mszczą się na człowieku – za jego nieposłuszeństwo; wzajemnie na sobie – z powodu nawet drobnych niezgodności. Podobnie jak w Biblii, zemsta bogów jest karą za łamanie ich woli przez człowieka. Podlega jej Prometeusz – za wykradnięcie boskiego ognia skazany zostaje na niekończące się tortury, gdy przywiązany zostaje do skał Kaukazu, gdzie sęp wciąż wyżera mu wątrobę – która ciągle odrasta. Ofiarą mściwości bogów staje się Syzyf -za swoje oszustwa zmuszony zostaje do wiecznego wysiłku wtaczania na szczyt góry kamienia – tuż przed szczytem nieustannie zaczyna się staczać. Tragiczną ofiarą zemsty bogów stała się Niobe – która za dumę ze swych dzieci, została ich pozbawiona. Z chęci zemsty na Zeusie bogini niezgody Eris rzuciła między bawiące się boginie złote jabłko z napisem „dla najpiękniejszej”, które stało się przyczyną rywalizacji między boginiami i w efekcie doprowadziło do wojny trojańskiej. Zemsty bogów były więc często okrutne, wywoływały tragiczne konsekwencje – a wynikały z ich typowo ludzkich cech – egoizmu, zazdrości, zawiści, próżności.

Także w dramatach greckich zemsta odgrywała znamienną rolę. Pragnienie odwetu prowadziło do okrutnych zbrodni – było wątkiem, wokół którego budowały się całe tragedie. Okrutną, pozbawioną skrupułów mścicielką jest Elektra z tragedii Sofoklesa – która namawia swojego brata Orestesa do zemsty za śmierć swojego ojca – wspólnie mordują własną matkę. Zemsta jest więc wielką ludzką namiętnością – prowadzi jednak nieodmiennie do tragicznego końca, a osoby, które się jej podejmują, oceniane są jako uosobienie zła.

Motyw zemsty jako temat, wokół którego budowane są wydarzenia, jako element wprowadzający napięcie do utworu, odnaleźć można w powieści poetyckiej Georga Byrona „Giarn”. Dzieło to jest opowieścią o miłości, zdradzie, zemście i cierpieniu – którą poznajemy w porządku nie chronologicznym. Tytułowy bohater darzy odwzajemnioną miłością Leilę – która jest żoną Turka – Hassana. Mąż, dowiedziawszy się o romansie żony, powodowany chęcią zemstą (ale też tureckim zwyczajem karanie niewiernych małżonek) morduje ją. Giaur, dowiedziawszy się o tym, wpada w szał i owładnięty zostaje żądzą odwetu. Bez skrupułów morduje Hassana – dokonuje więc okrutnej zbrodni- i resztę życia spędza w klasztorze, rozpamiętując swoją miłość. Giaur, typowy bohater romantyczny, nie żałuje swojego czynu – wyznaje: „Choć moje życie zda się tak zbrodnicze/ Gdybym mógł odżyć, żyłbym tak jak żyłem”. Zemstę uważa więc za swoją powinność moralną – obowiązek wobec ukochanej. Przyczyną jego rozpaczy, bólu, odcięcia się od świata nie jest poczucie winy za popełnioną zbrodnię, ale żal po odejściu ukochanej – bez której nie jest w stanie żyć. Zemsta nie przynosi mu w tym ulgi. Jednak Giaur w swoim postępowaniu kieruje się zasadą, że zbrodnia nie może pozostać bez kary – jego zemsta jest osobistym wymierzeniem sprawiedliwości, odpowiedzią złem za zło : „Tak! Tyś pochował w falach mą Leilę,/ jam cię pochował w czerwonej mogile”. Jest także gestem, wykonanym z myślą o nieżyjącej Leili -Giaur wierzy, że przyniesie jej to spokój po śmierci (zbrodnia znajduje więc usprawiedliwienie w uczuciu miłości): „Ach! Późnom przybył, nie mogłem jej zbawić/ mogłem jej tylko małą ulgę sprawić/ mogłem w ślad za nią jej wroga wyprawić”. W pojęciu romantyków zemsta – jeśli jest odwetem za czyn szczególnie okrutny – nie ma wymiaru zbrodni, ale jest moralnym obowiązkiem. Popełniana najczęściej z namiętności, sama jest ogromną namiętnością. W przypadku Giaura staje się ona dowodem jego miłości do Leili, dowiedzeniem własnego męstwa.

Innym bohaterem romantycznym, którego postać nadaje zemście szczególne znaczenie, jest Konrad z III części „Dziadów” Adama Mickiewicza. W pierwszej scenie przedstawione jest cela więzienna, w której przebywają studenci, skazani za działalność konspiracyjną (proces filomatów). Opowiadają oni sobie przeżycia, związane z prześladowaniami rosyjskimi. Pojawiają się więc opisy młodzieży, wywożonej na Syberię na kibitkach, opowieści o głodzie, torturach i poniżeniu. Konrad, poruszony bestialstwem Rosjan, podejmuje bluźnierczą pieśń o refrenie: „Tak! Tak! Zemsta na wroga, z Bogiem i choćby mimo Boga!”. Ta pogańska pieśń, wywołująca u Konrada wizję, określana jest jako Mała Improwizacja. Ma ona charakter zagrzewający do walki – w imię zemsty za poniżenia i krzywdę, należy ‘skruszyć kajdany’. Hasło odwetu jest wezwaniem do stawienia czoła przeciwnikowi. Staje się wyrazem buntu przeciw Bogu – wyraża pragnienie przejęcia spraw dziejowych we własne ręce. Świadczy więc o sile ducha, męstwie i patriotyzmie. Ale także jest dowodem pychy – Konrad poważył się przecież przeciwstawić Bogu. Jak pokazują jego losy w dalszej części „Dziadów” – ponosi on klęskę. Żądza zemsty „z Bogiem i choćby mimo Boga” jest podejściem zapalonego, zbuntowanego młodzieńca – i do niczego nie prowadzi. W konfrontacji postaw buntu i mesjanizmu zwycięzcą okazuje się ksiądz Piotr – symbol pokory i cierpliwego znoszenia cierpienia.

W innym dziele Adama Mickiewicza – „Panu Tadeuszu” – pragnienie odwetu jest jedną z charakterystycznych Polaków – Sarmatów. Nie pomszczenie swojej krzywdy odbierane jest jako plama na honorze – szlachcice wyzywają się na pojedynki, na najprzeróżniejsze sposoby próbują wymierzać osobistą sprawiedliwość (co prowadzi do często komicznych sytuacji – jak historia sporu Domeyki i Dowejki). Jednak zemsta traktowana jest też poważnie – bohaterowie są w stanie poświęcić jej całe swoje życie. Szczególną postacią jest klucznik Horeszków – Gerwazy – którego najważniejszym celem życia było pomszczenie śmierci swojego pana – Stolnika Horeszki. Ten zginął z ręki Jacka Soplicy – nieszczęsnego konkurenta o rękę Ewy Horeszkówny, zastrzelony przez młodzieńca podczas napadu Moskali na zamek Stolnika. Gerwazy poprzysiągł zemstę na całym rodzie Sopliców – jego obsesją stało się zniszczenie tego rodu, a marzeniem – dosięgnięcie samego sprawcy, Jacka. To w imię zemsty za wszelką cenę utrudnia on przejęcie zamku przez Sopliców, gmatwa zamiary Księdza Robaka – przygotowania powstania. W scenie spowiedzi Jacka Soplicy (vel Księdza Robaka) nadchodzi moment konfrontacji wrogów – Klucznik ma szansę spełnić cel swojego życia – zabić Soplicę. Gdy Robak wyjawia swoją prawdziwą tożsamość, Gerwazy wpada w gniew, już gotów jest chwycić za swój słynny miecz. Jednak do zbrodni nie dochodzi – Klucznik z wielkim wysiłkiem opanowuje swoją złość i wysłuchawszy opowieści umierającego Jacka, zdobywa się na szlachetny gest wybaczenia. Nad żądzą zemsty tryumfuje więc przebaczenie – które wymaga od Gerwazego dużo większej siły woli – zemsta nie zostaje dopełniona. W pewien sposób dokonał on swojego celu – dla Soplicy największą karą było zniszczenie przez Gerwazego życiowych planów powstania – wyznaje on: „Chciałeś zemsty? Masz! Boś ty był narzędziem kary/ Bożej! Twoim Bóg mieczem przeciął me zamiary”. Zemsta jawi się więc jako niezwykła ludzka namiętność – dla Gerwazego prywatna zemsta staje się rzeczą ważniejszą niż sprawa narodowa. Od lat pałający żądzą odwetu, właśnie przez jego pryzmat ocenia całą rzeczywistość – dlatego opacznie rozumie słowa Robaka o ‘wymieceniu śmieci z kraju’ (jako wezwanie do zniszczenia Sopliców), przygotowuje więc zajazd szlachty na Soplicowo. Pragnienie zemsty jest w epopei wątkiem, który warunkuje rozwój wydarzeń – ukazane jest jako wielka siła, która jest w stanie gmatwać ludzkie zamierzenia, niszczyć ‘dobra sprawę’

Komicznym obrazem polskiego szlachcica, dyszącego żądzą odwetu za wszelką cenę – która prowadzi do absurdalnych sytuacji – jest komedia Aleksandra Fredry „Zemsta”. Jest to historia o sporze sąsiedzkim – perypetie bohaterów potraktowane są z przymrużeniem oka. Cześnik i Rejent Milczek mieszkają w jednej posiadłości, odgraniczeni jedynie murem. Każdy pragnie ‘wykurzyć’ sąsiada z jego siedziby i przejąć jego część zamku dla siebie – fabuła opiera się na sporze o mur graniczny. Rejent Milczek postanawia załatać dziurę w murze – na co, dla samej zasady nie zgadza się Cześnik (przecież mur należy także i do niego). Cześnik i Rejent gmatwają wzajemnie swoje plany matrymonialne – każdy z nich pała żądzą zemsty na przeciwniku i utrudnienia mu życia. Prowadzi to do narastających konfliktów – w ramach zemsty sąsiedzkiej bohaterowie dopiekają sobie nawzajem. Cześnik wyzywa Rejenta na pojedynek. Rejent w odwecie szykuje akta procesu przeciwko wrogowi. Postanawia także zemścić się na pieniaczu Cześniku, gmatwając jego plany małżeńskie. Otóż wybrankę Cześnika, Podstolinę, przeznacza na żonę dla swojego syna Wacława (stając też na drodze miłości Wacława i córki Cześnika Klary). Cześnik w odpowiedzi planuje najazd na posiadłość Rejenta, ‘porywa’ Wacława i ‘zmusza’ go do ślubu z Klarą – nieświadomie przyczyniając się do spełnienia pragnienia młodych – i do szczęśliwego zakończenia. Pragnienie odwetu i wzajemna sąsiedzka nienawiść organizują życie wszystkich bohaterów. Jednak wszystko to ukazane jest w sposób komiczny i z lekką ironią – antagonizmy między bohaterami wynikają nie z prawdziwej nienawiści, ale z typowego szlacheckiego pieniactwa i chęci postawienia na swoim. Zemsta ukazana jest tutaj bezkrwawa i zabawna, poprzez liczne zwroty akcji prowadzi wzajemnej zgody i rozwiązania konfliktów – czego nie udałoby się osiągnąć innymi sposobami. Ostatecznie wychodzi więc bohaterom, wbrew ich woli, na dobre. Sarmacka mściwość traktowana jest tutaj jako pewien wyraz poczciwości, wynikający nie ze złych cech, ale zapalczywości i temperamentu szlachty.

W „Świętoszku” Moliera natomiast cecha ta, reprezentowana przez tytułowego ‘świętoszka’ – Tartufe’a, jest wyrazem jego zepsucia moralnego, zachłanności i obłudy. Tartufe, przybłęda – dewota, który wkradł się w łaski Orgona – zamożnego mieszczanina – zdobywa niezwykły wpływ na swojego dobroczyńcę. Pod płaszczykiem wielkiej pobożności i pokory, ukrywa on faktycznie egoizm, obłudę i pazerność. Tartufe’owi udaje się omamić Orgona do tego stopnia, że przypadkowy przybłęda staje się dla pana domu ważniejszy od całej rodziny (służąca Doryna mówi: „Nazywa go swym bratem, miłuje go bardziej/ Niż własną matkę, przy nim żoną, dziećmi gardzi”). Świętoszek dla swoich celów dowolnie manipuluje naiwnym Orgonem. Część domowników jednak przejrzała obłudę dewoty – Damis (syn Orgona) okazuje mu jawną wrogość, odkrywa także, że ten uwodzi żonę Orgona. Okazuje się to dla Tartufe’a ciosem – w ramach zemsty delikatnie podsuwa on Orgonowi pomysł wydziedziczenia syna, a przepisania całego majątku na jego samego, a także wypędzenia syna z domu. Ta właśnie cecha – mściwość – stawia jego pobożność w niepewnym świetle – odkrywa to Kleant, podczas rozmowy ze świętoszkiem – gdy próbuje go przekonać w imię boskich praw do wpłynięcia na Orgona – by pozostawił syna dziedzicem. Tartufe obłudnie wymawia się zbożnymi celami, na jakie przeznaczy majątek – faktycznie dając dowód swojej pazerności. Przez swą pychę i przesadną pewność siebie Tartufe zostaje ostatecznie zdemaskowany. Przez przypisanie cechy mściwości bohaterowi bezdyskusyjnie negatywnemu, podlega ona ostrej krytyce. Żądza zemsty niegodna jest więc prawdziwego chrześcijanina (w zamierzeniu autora „świętoszek” miał być paszkwilem na fałszywą dewocję ówczesnych mieszczan).

Motyw zemsty staje się niezwykle popularny w powieściach przygodowych (szczególnie powieści historycznych) – służy do zawiązywania i prowadzenia intrygi. Przykładem mogą być powieści Aleksandra Dumas’a (ojca)- pod znakiem ‘płaszcza i szpady’. Sam autor powieści to osoba niezwykle fascynująca i ekscentryczna – z jego biografii można byłoby ułożyć oddzielną powieść miłosno – przygodową. To człowiek o niezwykle bogatym życiu osobistym (mawiał: „nie chciałbym przesadzać, ale mam po świecie więcej niż pięćset dzieci”), który osiągnął wielki sukces pisarski (a więc i finansowy), lecz pod koniec, przez szalenie rozpustny tryb życia tonął w długach. Pełen pomysłów, których sam nie nadążyłby wcielić w życie

  • stworzył swego rodzaju ‘przedsiębiorstwo’ pisarskie – przy pisaniu jego powieści pracował cały sztab ludzi – przygotowując dla niego tło historyczne, zapisując pomysły autora (w ten sposób udało mu się stworzyć ilość dzieł, niemożliwą do napisania w ciągu życia przez jednego człowieka). Dzieła jednak podpisywał wyłącznie własnym nazwiskiem. Temperament autora odbija się właśnie w jego powieściach – pełne one są zapierających dech w piersiach, barwnych przygód, intryg. Do ich budowania często wykorzystywany jest motyw zemsty – jako elementu budującego napięcie. Przykładem może być powieść „Hrabia Monte Christo” (nota bene Dumas wybudował pod Paryżem własny zamek, który nazwał ‘Monte Christo’, ale którego szybko musiał się pozbyć z powodu długów). Jest to opowieść o niesprawiedliwości, zemście, zadośćuczynieniu. Główny bohater, młody marynarz Edmund Dantes, w dniu, kiedy miał się odbyć jego ślub, oskarżony zostaje bezprawnie o zdradę stanu- i wtrącony na wiele lat do więzienia – samotnej twierdzy na wyspie, z której nie ma możliwości ucieczki. Autorem donosu na Edmunda okazuje się jego przyjaciel – który pozazdrościł mu jego powodzenia i narzeczonej. Jednym listem zniszczył całe życie Dantesa, przekreślił wszystkie plany. Przebywając w twierdzy, Dantes hoduje w sobie nienawiść – ideą, która pozwala mu znosić cierpienia więzienne jest pragnienie zemsty. Po wielu latach podstępnie udaje mu się uciec z twierdzy
  • odnajduje skarb, o którym opowiedział mu współwięzień Faria. Wzbogacony Dantes przyjmuje imię hrabiego Monte Christo
  • i rozpoczyna okrutne dzieło zemsty na swoich krzywdzicielach – oskarżycielach, sędziach, donosicielach. Z niezwykłym wyrafinowaniem i okrucieństwem, tym razem to on niszczy po kolei ich życia. Jednak kara dotyka nie tylko winowajców, ale osoby im bliskie. Pojawia się tutaj wątpliwość, czy po tak wielu latach zemsta ma sens – gdy karany nie do końca wie, za co dotyka go kara. Sam mściciel, pod koniec dzieła niszczenia, dochodzi do wniosku, że swoim działaniem nie osiągnął faktycznie nic – nie przywróciło mu to przecież utraconego czasu, zdrowia, szczęścia. Zemsta nie zmienia bowiem życia tego, który karze – a jedynie życie karanego (wpływając także na niewinnych). Bezwzględny mściciel staje się człowiekiem zgorzkniałym i nieszczęśliwym podwójnie – początkowo jako okrutnie skrzywdzony, a potem – wypełniony nienawiścią, gniewem. Zemsta jest bowiem rodzajem rozpamiętywania swojej krzywdy.

Jednakże dokonywanie zemsty nie jest domeną tylko ludzką czy boską. Równie ważny jest motyw zemsty losu czy przyrody. W dramacie Szekspira „Makbet” ujawnia się przekonanie, że nie ma sposobu ucieczki od zemsty za swoją winę. Makbet dopuszcza się okrutnej zbrodni – pod wpływem wiedźm i za namową żony zabija króla Dunkana, by samemu sięgnąć po koronę. W ten sposób wplata się w nieprzerwany łańcuch zła – pierwsza zbrodnia pociąga kolejne – ze strachu przed wykryciem tych poprzednich, obawy przed zemstą. Makbet staje się okrutnym tyranem, ciemiężącym swoich poddanych. Jednak zarówno Makbet, jak i jego żona, zostają ukarani – zarówno przez los, przez własne sumienie (samobójstwo Lady Makbet), jak przez zbuntowany lud. Ogarnięty żądzą zemsty lud podstępem zdobywa zamek – co komentuje Lady Makbet: „Zemsta wre w ich piersiach,/ I nie dziw: bowiem to, co znieśli,/ Trupa by mogło wściekłością zapalić”. Makbet ponosi więc należną mu karę – w wymierzeniu której narzędziem stają się ci, których miał być godnym reprezentantem, a którzy zostali przez niego skrzywdzeni. Zemsta ludu prowadzi więc do obalenia tyrana – staje się ‘lekarstwem’ na zło wyrządzone przez Makbeta – służy przywróceniu porządku i prawa. Klęska Makbeta jest także skutkiem kary losu – pojawia się w dramacie świat ponadzmysłowy, zjawy, wieszczące mu upadek.

Podobny motyw zemsty losu odnaleźć można w „Balladynie” Juliusza Słowackiego. Balladyna, dokonawszy pierwszej zbrodni – zabójstwa własnej siostry Aliny, by pozyskać rękę grafa Kirkora, w swojej drodze po władzę dokonuje zbrodni kolejnych. Sięgnąwszy wreszcie po upragniony owoc władzy, Balladyna sprawuje despotyczne rządy – zbrodniarz

bowiem nigdy nie może być dobrym władcą. Krzywdzi ona również własną matkę – wyrzekając się jej. Jednak według zasady winy i kary, ponieść musi odpowiedzialność za całe zło. Siłą wymierzającą sprawiedliwość staje los i przyroda – ginie ona rażona piorunem.

Rolę ‘karzącej ręki’ w literaturze romantyzmu spełnia bowiem często natura, czy świat nadprzyrodzony. Koncepcja taka opiera się na zasadzie ‘ludowej moralności’, głoszącej że „nie masz zbrodni bez kary” – kara nie może być odsunięta w nieokreśloną wieczność – poniesiona musi zostać tu, na ziemi. W balladach Mickiewicza moralność ludowa nabiera szczególnego charakteru artystycznego. Ballady przepełnione są fantastycznymi postaciami – rusałkami, świteziami, zjawami, pełne są magii i cudów. Osadzone są w wiejskim krajobrazie, sięgają po ludowe wierzenia. W balladzie „Świtezianka” pojawia się motyw wierności – dotrzymywania swoich przysiąg. Podczas tajemnej schadzki dziewczyna ostrzega swojego kochanka, który składa jej przysięgi wierności: „Bo kto przysięgę naruszy,/ Ach biada jemu, za życia biada!/ i biada jego złej duszy”. Jednak podczas drogi powrotnej do domu chłopak daje się uwieść urokom wodnej nimfy – świtezianki – łamie swoją przysięgę. Świtezianka okazuje się być właśnie jego kochanką – która kusząc młodzieńca pod inną postacią, pragnęła sprawdzić jego stałość. Chłopaka dotyka jej zemsta – jego dusza zostaje na zawsze uwięziona pod modrzewiem przy jeziorze – jęczy, oglądając pląsy nimfy po tafli jeziora. Także w innych balladach to przedziwne zjawy, czy nawet duchy zmarłych, dokonują zemsty za zbrodnie człowieka. Tak dzieje się w balladzie „Lilie” – gdzie karę niewiernej żonie – zabójczyni męża – wymierza właśnie duch nieboszczyka. Narzędziem zemsty natomiast staje się często przyroda – duże znaczenie mają w tej balladzie lilie, które kobieta zasadziła na grobie męża. Według ludowej moralności, by sprawiedliwości stało się zadość, zemsta musi zostać wymierzona, a zbrodniarz ukarany. Zemsta, wykonywana przez siły wyższe, nie ma znamion zbrodni, lecz wyroku sprawiedliwości.

Motyw zemsty – jako kary za czyjeś zbrodnie ukazywany w całej literaturze – a początek swój bierze z pierwotnego pojęcia sprawiedliwości, by ‘odpłacić pięknym za nadobne’, na zasadzie ‘wyrównania’ krzywd. Zemsta ukazywana jest jako obsesja i namiętność, której człowiek poświęcić może całe swoje życie. Popełniana zawsze z przekonaniem o słuszności swojego działania, ukazywana jest czasem jako moralny obowiązek człowieka, czasem jako dług, spłacony skrzywdzonej bliskiej osobie. Niewątpliwie jednak zemsta opiera się na wyrządzeniu krzywdy drugiej osobie – jest więc sama w sobie zbrodnią.

Dlatego też często w utworach literackich zemsta jawi się jako czyn moralnie zły, wyraz egoizmu, zawziętości i nieumiejętności wybaczania. Jest domeną ludzi złych i zgorzkniałych – którym sprawia przyjemność oglądanie ludzkiego cierpienia. W takim sensie nie może ona znaleźć usprawiedliwienia

Jednak mimo wszystko pragnienie odwetu jest wrodzoną cechą człowieka, wynikającą z troski o siebie i swoich bliskich – niezgody na pokorne znoszenie krzywdy i poniżenia. Człowiek interpretuje rzeczywistość według własnego ‘widzimisię’ – może wszystko, co robi, wypływa z nieuświadomionej chęci postawienia na swoim, odegrania się na innych? W filmie Luca Bessona „Joanna d’Arc”, święta dziewczyna – żołnierz, podczas rozmowy z własnym sumieniem ( pod postacią Dustina Hoffmana) w więzieniu, słyszy pytanie: „Dlaczego każdy znak interpretowałaś tak, jak było ci wygodnie? Może to, co zrobiłaś, to tylko egoistyczna zemsta?”

BIBLIOGRAFIA:

Literatura przedmiotu:

  1. fragmenty Pisma Świętego Starego i Nowego Testamentu
  2. „Mitologia Greków i Rzymian” – Jan Parandowski
  3. „Giaur” – George Byron
  4. „Dziady” cz.III – Adam Mickiewicz
  5. „Pan Tadeusz” – Adam Mickiewicz
  6. „Zemsta” – Aleksander Fredro
  7. „Świętoszek” – Molier
  8. „Hrabia Monte Christo” – Aleksander Dumas
  9. „Makbet” – William Szekspir
  10. „Balladyna” – Juliusz Słowacki
  11. „ Świtezianka” – Adam Mickiewicz
  12. „Lilie” – Adam Mickiewicz

Literatura podmiotu:

  1. Słownik bibliograficzny pisarzy
  2. Kodeks Hammurabiego – opracowanie: Roman Skeczkowski lub: „Najstarsze prawa świata: zbiór studiów” – Cezary Kunderewicz
  3. „ ’Zemsta’ Aleksandra Fredry” – Mieczysław Inglot
  4. „Francuska powieść historyczna w epoce romantyzmu” – Borys Reizow

Materiały dodatkowe:

  1. Fotografia steli Hammurabiego
  2. Ilustracje motywów biblijnych i mitologicznych (np. Potopu, czy cierpienia Prometeusza)
  3. ewentualnie fragmenty filmów „Hrabia Monte Christo” Dawida Green’a z Richardem Chamberlain’em w roli głównej, „Joanna d’Arc” Luca Bessona

Ogień w twórczości S. Goszczyńskiego

W kolejnej części tego rozdziału chciałbym zastanowić się nad definicją samego ognia. Czym jest, jak się go postrzega i jaką funkcję pełni. W tym celu posłużę się Słownikiem mitów i tradycji kultury Kopalińskiego. Jak wspomniałem na początku mojej pracy, ogień ma wiele różnorodnych znaczeń. Jego pełny opis wydaje mi się wręcz niemożliwy. Nie jest też niezbędny na potrzeby tej pracy. Skupię się więc na rzeczach istotnych z mojego punktu widzenia.

Można zauważyć, że ogień ma wiele znaczeń symbolicznych. Jest symbolem wieczności, praprzyczyny, pierwiastka podstawowego, prazasady; światła, Słońca, ciepła; Boga – Stwórcy, gniewu bóstwa, miłości bóstwa; oświecenia duchowego; życia, miłości, nienawiści, śmierci, ducha; zła, diabelstwa, piekła, kary, prześladowania; oczyszczenia, męczeństwa, tortury, ofiary; pocieszyciela; mowy; potęgi; pożerania; zasady męskiej, chuci, płciowości, płodności; zapału; autorytetu; zimy, ogniska domowego, gościnności, ochrony przed strachem. Często występuje w związku z błyskawicą, czerwienią, krwią, sercem, zniszczeniem, wojną.  Ogień uważano za równie dobroczynny, jak niebezpieczny, trudny do utrzymania i (aż do połowy XIX w.) trudny do rozniecenia. Wygaśnięcie ognia było katastrofą dla człowieka pierwotnego, od której uratować go mogło tylko wykradzenie ognia z ognisk innej hordy; ta zależność ludzi od ognia była zapewne przyczyną powstania jego kultu. Pierwotna technika otrzymywania ognia przez tarcie dwóch kawałków drewna nadawała powszechnie ogniowi znaczenie seksualne; umiejętność wzniecania ognia przez obracanie drewnianego “męskiego” wiertaka w otworze “żeńskiej” drewnianej podkładki uważano prawdopodobnie za sposób wyciągania “mocy życiowej” drzewa, czerpanej przez nie korzeniami z podziemnych ogni (istnienie ich zdradzała działalność wulkanów). Według średniowiecznych przesądów ogień rodził się w genitaliach czarownic. Jako pochodnia z płomieniem skierowanym w dół ogień był w wielu kulturach emblematem życia erotycznego. Ogień i woda stanowiły podstawowe potrzeby życia; stąd odmówić (wzbronić) komu ognia i wody to wykluczyć go ze społeczności. Kolejne funkcje to ofiarność, świętość, wieczność, stale podtrzymywany na cześć bogów w wielu kultach religijnych. Ogień jako ognisko domowe (rodowe, plemienne) – rodzina, ród, plemię skupione przy jego blasku i cieple, które grzeje także bóstwa, duchy i duszki domowe oraz gości, i dlatego wiąże się z gościnnością. Uosobieniem ognia domowego i państwowego, któremu Grecy i Rzymianie wznosili świątynie, była Hestia (rzymska Westa). Kult Westy był najczcigodniejszym kultem Rzymu; jej świątynia znajdowała się na Forum Romanum. Na początku roku (1 marca) pontifex maximus zapalał na nowo święty ogień za pomocą soczewki – od promienia słonecznego – albo przez ocieranie dwóch kawałków drewna owocowego. Przez cały rok pilnowały ognia westalki; gdy zagasnął, westalki karano chłostą. Greczynki zapalały ognisko domowe nowo poślubionej córki przenosząc ogień pochodnią zapaloną u własnego ogniska; również koloniści greccy zabierali z sobą w podróż ogień z rodzinnego miasta. Do dziś w wielu kulturach zachował się uroczysty charakter ogniska domowego; poprawianie ognia na kominku jest domeną pana domu; może to uczynić gość, który go zna co najmniej od siedmiu lat. Ognie (świece, znicze, lampki oliwne) zapala się na grobach dla “ogrzania” zziębniętej duszy zmarłego. W postaci płonącego stosu oznacza męczeństwo i śmierć; zmartwychwstanie i nieśmiertelność. Gdy grecka bogini Demeter, na próżno szukając swej córki, przybyła do Eleusis w postaci starej kobiety i została niańką synka króla Keleosa i Metanejry, Demofona, pokochała go tak, że postanowiła uczynić go nieśmiertelnym. Namaściła go więc ambrozją i włożyła w ogień na całą noc; w nocy Metanejra weszła do komnaty i ujrzawszy syna w płomieniach, wszczęła krzyk. Rozgniewana bogini zaniechała zamiaru. Kolejny mit traktuje o Heraklesie, który odebrał sobie życie spłonąwszy żywcem na stosie, gdyż nie mógł wytrzymać męczarni, których doznał po włożeniu szaty przysłanej mu przez Dejanirę; jednak Zeus zabrał go na Olimp i obdarzył nieśmiertelnością. W innym micie greckim Iksjon, król Lapitów w Tesalii, za obrazę bogini Hery strącony został do Tartaru, przywiązany do wiecznie obracającego się ognistego koła. Męczeńską śmierć na stosie poniosło wielu świętych (jak np. Joanna d’Arc), wielu oskarżonych o herezję przez inkwizycję (jak Giordano Bruno), a także wiele rzekomych czarownic. Ogniska rozpalano w chwilach przesilenia dnia z nocą, letniego i zimowego, dla magicznego wspomożenia słońca, i w czasie równonocy jesiennej i wiosennej. W czasie głównych świąt rzymskiego “niezwyciężonego boga Słońca”, Sola, obchodzonych 24-25 grudnia, i celtyckiego święta ognia w starożytnej Brytanii i Irlandii, obchodzonego w Nowy Rok (31 października, w wigilię Wszystkich Świętych, późniejsze ang. Halloween), zapalano olbrzymie ogniska na wzgórzach dla odstraszenia złych duchów. W wigilię Bożego Narodzenia spalano dawniej wielkie kloce na ogniskach, staczano ze wzgórz koła ogniste (naśladujące obniżanie się biegu słońca), a w noc świętojańską palono ogniska sobótkowe. Ludzie pierwotni wyobrażali sobie ogień jako ziemski odpowiednik słońca, stąd jego pokrewieństwo z promieniem słonecznym, błyskawicą i złotem. Święta ognia, ognisk, pochodni, gromnic, tlących się popiołów, żarzących się węgli są przejawem magii wywoławczej, która ma zapewnić człowiekowi światło oraz ciepło słoneczne, i magii ochronnej, mającej zniszczyć działalność demonów i oczyścić uczestników uroczystości. Folklor wielu krajów zabraniał gaszenia pożaru roznieconego od pioruna.

Ogień spełniał też funkcję sędziego. Oskarżony musiał przejść pewną liczbę kroków przez ogień lub przez pewien czas trzymać w rękach rozżarzone do czerwoności żelazo, albo przejść boso po rozżarzonych lemieszach; gdy skóra nie uległa oparzeniu, był niewinny.

Ogień u chrześcijan oznacza oczyszczenie oraz karę w piekle i czyśćcu. “Lepiej ci jest wejść do życia ułomnym, niż mając obie ręce iść do piekła ognia nieugaszonego” (Ew. wg Marka 9,42). W Starym Testamencie natomiast piekło rozumiane jest jako miejsce milczenia i niepamięci.

Ogień niszczący wszystko, co palne – trawi, pożera. “Pochłonie nas ten ogień wielki” (Deut 5,25). “Ogień pożre domy tych, którzy radzi biorą dary” (Hiob 15,34). “Ogień nigdy nie mówi: »Dosyć«” (Ks. Przypowieści 30,16).

Ogień był atrybutem wielu świętych katolickich, np. św. Barnaby, św. Floriana (obrońcy ognia), św. Iwa z Chartres.[1] Przedstawienie obszernej definicji ognia ze słownika Władysława Kopalińskiego wydaje mi się niezbędne i w pełni uzasadnione. Jest to bowiem próba ogólnego ujęcia żywiołu i opisania jego głównych znaczeń. Autor nie przedstawia zbyt wielu przykładów popierających jego twierdzenia, ale też nie wszystkie wymagają odwołań do konkretnego źródła. Nie jest bowiem niczym nowym stwierdzenie mówiące o właściwościach ognia jako ogniska domowego czy też przywołanie płomienia w jego mocy oczyszczającej. Chciałbym na inną, niezwykle istotną w moim mniemaniu, rzecz zwrócić uwagę. Na to mianowicie, iż definicja nie jest kompletna. Pomimo faktu, że bardzo dużo jest w niej różnorodnych informacji, to jednak nie wyczerpuje ona tematu. Moim zdaniem dlatego, iż tego tematu wyczerpać po prostu nie można. Jak wspomniałem bowiem na początku, ogień jest zjawiskiem bardzo różnorodnym, niedookreślonym i nie dającym się ujarzmić nie tylko w sferze dosłownej (jako zjawisko fizyczne), lecz również przy próbie całkowitego opisu. Gdyby autor słownika zajął się tylko i wyłącznie ogniem, spróbował napisać swoistą monografię na ten temat, to i tak pozostanie ta praca jedynie próbą oraz pewnym stanem badań dotyczącym konkretnej chwili. Wniosek taki jest oczywisty, jako że mamy do czynienia z żywiołem, a już sam ten fakt powoduje pewną tajemniczość i grozę. W wierzeniach wielu ludów żywioły są kierowane przez bogów, a czy można ich skończenie opisać ? Wydaje się, że nie. Kontynuując jednak myśl chciałbym zastanowić się teraz nad umiejscowieniem ognia na tle innych żywiołów. Jakie miejsce zajmuje w hierarchii ważności ? Jak formowały się dzieje ognia ? Na powyższe pytania zapewne poszukiwano odpowiedzi. Warto zastanowić się nad kwestią żywiołów jako siły sprawczej świata. Czy świat da się wytłumaczyć przy ich pomocy? Pewnym jest, że życie bez powietrza, wody, ognia byłoby niemożliwe. Zapewne ten fakt spowodował podjęcie próby opisania i zdefiniowania żywiołów. Przedstawienie tej kwestii zacznę od kolebki filozofii – Chin. Chińczycy rozumieli żywioły jako kumulację pięciu przeciwstawnych sił. Co ciekawe, każda z tych sił znosiła tę znajdującą się niżej w hierarchii żywiołów. W takiej klasyfikacji próbowano tłumaczyć zasadę istnienia pośród wszechświata i wyznaczenia miejsca człowiekowi. Szczególne miejsce zajmowało powietrze, które jest, a jednocześnie którego nie ma. Niemniej to właśnie Chińczycy wyodrębnili żywioł wodny ze zwykłej wody i ogień, który przestał być postrzegany jedynie w kategoriach użyteczności. Takie widzenie żywiołów stało się podstawą do zrozumienia w innych kulturach, gdy dzięki podróżom i podróżnikom informacje oraz  pojęcia dotyczące sił elementarnych przedostawać się zaczęły stopniowo na Zachód.

Również w cywilizacji indyjskiej mamy do czynienia z pięcioma żywiołami. Są one ściśle zestrojone z człowiekiem i jego rozwojem duchowym. Tutaj z kolei warto przyjrzeć się mechanizmowi powstawania samych żywiołów. W jednej z najstarszych ksiąg, pochodzącej sprzed tysiąca lat p.n.e. twierdzi się, że rzeczywistość została stworzona od Absolutu, który jest Duchem stanowiącym podłoże treści świadomości wszelkich istot żywych. Z tego Ducha powstał eter, z niego powietrze, a z powietrza ogień. Z ognia powstała woda, z której wychyliła się ziemia. Tak więc wyraźny jest tu związek przyczynowo – skutkowy w formowaniu się życia. W kulturze indyjskiej bardzo wyraźnie widać poszukiwania odpowiedzi na pytanie o powstanie świata, czy też próby umiejscowienia człowieka w swoistym łańcuchu zależności.

W obrębie kultur starożytnego Bliskiego Wschodu pojęcia żywiołów pojawiają się w kontekstach mitologicznych i religijnych. Chciałbym w tym miejscu przedstawić przykłady ze starożytnych mitów irańskich, pozostających w ścisłym związku z cywilizacją wschodnich wybrzeży Morza Śródziemnego, która wydała Biblię. I tak: niebo zostało stworzone przez jednego z dwóch duchów, które były na początku – Ormuzda. Współpracując ze swoimi pomocnikami – Amszaspandami – w ciągu 365 dni stworzył po niebie – wodę, ziemię, rośliny i zwierzęta, a na końcu człowieka. Kolejność ta jest analogiczna do biblijnych dni stworzenia. Za żywioły starożytni Persowie uważali tylko niebo, ziemię, ogień i wodę. Wprowadzili też – typowo mitologicznie – gradacje pomniejszych żywiołów, takich jak rośliny i zwierzęta czy człowiek. Prócz tego na Bliskim Wschodzie wyodrębnił się filozoficzny kierunek zwany manicheizmem. Manichejczycy uważali, że Ogień jest jednym z synów pierwszego człowieka, a żywioły nie mogąc pokonać Księcia Ciemności popadły w niewolę sił mroku. Co warte podkreślenia, wyznawcy tej teorii zdawali sobie sprawę z sił żywiołów, a nawet czynili je upersonifikowaną bronią. Traktowali też wodę, ogień, powietrze i ziemię jako siły pierwotne. Nie używali określenia “żywioł”, ale jakby bezwiednie się nim posługiwali w takim znaczeniu jak Chińczycy czy Hindusi.

Specyficzną sytuację odnajdujemy w starożytnym Egipcie. Wzajemne oddziaływanie żywiołów było tu uzależnione od wylewów Nilu. W związku z tym faktem woda była żywiołem mającym szczególne miejsce. Tym samym żywiołem zajął się filozof grecki Tales. On pierwszy w kulturze greckiej przestał traktować materię jako bóstwo i wprowadził pojęcie żywiołu. Twierdził, że wszystko powstało z wody. Nieco inny pogląd głosił Heraklit z Efezu. On również w jednym z żywiołów upatrywał fundament rzeczywistości. Był nim jednak ogień. Według tego filozofa: “Ogień staje się morzem, powietrzem, ziemią i znów z powrotem ogniem.”[2] Ten ogień nie był dla Heraklita elementem przyrody, był raczej fazą przemiany. I choć obrazem rzeczywistości jest stale płynąca rzeka, jego podstawą jest zmieniający się ogień.

Tak więc każdy z filozofów starał się przyjąć za podstawę tylko jeden żywioł. Dopiero Empedokles poszedł drogą najmniejszego oporu łącząc różne opinie i przyjął cztery składniki: wodę, powietrze, ogień i ziemię. Ten filozof zwrócił uwagę na fakt, iż żywioły poruszane są przez dwie podstawowe siły – miłość i niezgodę. Dlatego też ustrój świata zależny jest od tego, która z sił w danej chwili ma przewagę. Chciałbym zatrzymać się tutaj na chwilę i zauważyć, że przypisanie pewnych sił, czy też po prostu emocji danemu żywiołowi, ma niezwykłe znaczenie. To bowiem ogień może kojarzyć się z miłością, czyli ogólnie z dobrem, i niezgodą, czyli złem. Ta bardzo ważna uwaga potwierdza postawioną przeze mnie tezę na początku, iż ogień jest nieokreślony uczuciowo. Może być złem i dobre zarazem. Nie sposób go jednoznacznie wartościować. Pogląd Empedoklesa ukazuje również ogień oraz pozostałe żywioły jako coś co może powodować ogólnie pojmowane szczęście jak i potencjalne zagrożenie. Ciekawy jest też podział dziejów świata z tego punktu widzenia. Istnieją bowiem cztery okresy: 1) Stan pierwotny, gdy nie działa jeszcze żadna siła, i żywioły wprowadzone w ruch i nie zmniejszane, znajdują się każdy na swym miejscu i w najdoskonalszym ładzie; 2) okres działania “niezgody”, którego wynikiem jest: 3) stan całkowitego rozmieszania żywiołów i  c h a o s u; po nim zaś następuje: 4) okres działania  m i ł o ś c i, która łącząc podobne z podobnym, komasuje żywioły i doprowadzi z powrotem do pierwszego harmonijnego stanu. A potem znów dzieje świata będą rozwijać się dalej w tym samym porządku.[3] Przytaczam obszernie ów pogląd, aby pełniej przedstawić rolę żywiołów w świecie, a jednocześnie potwierdzić, iż filozofowie upatrywali w nich porządek i powstanie świata. Charakterystyczną cechą jest powtarzalność całego cyklu, który trwa wiecznie. Wreszcie chciałbym zwrócić uwagę na pewien schemat polegający na tym, iż chaos i miłość znajdują się w zależności wzajemnej od siebie. Tym samym nie będzie dobra (miłości) jeśli wcześniej nie panowało zło (chaos). Z drugiej strony nieuchronność tego cyklu powoduje, że niejako łatwo jest przewidzieć kolejny stan jaki będzie miał miejsce. Oto bowiem, gdy w danej chwili panuje zło, naturalnym jest oczekiwanie na kolejny etap łańcucha, czyli zbliżające się dobro. Dla odmiany, jeśli panuje dobro to niestety wcześniej czy później nadejdzie zło. Co więcej – zarówno dobro jak i zło są wyrażone poprzez żywioły. Tak więc ewentualnej zmiany należy oczekiwać właśnie z ich strony. Posługując się przykładem wydaje się, że po wielkim pożarze musi wcześniej czy później przyjść cisza zwiastująca ład oraz porządek, i odwrotnie – gdy w obecnych czasach ogień jest ujarzmiony może się wyrwać spod kontroli i to z taką siłą, że będzie powodował chaos oraz zniszczenie. Taka jest bowiem kolej rzeczy.

Poglądy kolejnych filozofów zmierzały w kierunku dominacji jednego z żywiołów. I tak na przykład Platon przypisywał szczególną rolę ogniowi. Według niego – tak zwany ogień wewnętrzny spokrewniony jest z ogniem zewnętrznym i wpływa na losy świata oraz jednostki.[4] To bardzo ważne stwierdzenie, gdyż zwraca uwagę na ogień jako niezbędny do życia. Bez niego ani świat, ani człowiek by nie istniał. Jednocześnie wydaje się, iż Platon chciał również potraktować ogień bardziej symbolicznie. Zastanawiał się jaki ładunek emocjonalny niesie ze sobą. Starał się zdefiniować czym też ten ogień wewnętrzny jest i jakie pełni funkcje. Stworzenie świata przypisywał właśnie ogniowi.

Chciałbym szerzej opisać rolę ognia w różnych kulturach. Wbrew pozorom, w wielu jest on podobnie postrzegany, choć istnieją drobne różnice w jego funkcji. Nie zmienia się jedynie funkcja oczyszczająca ognia. Na uwagę również zasługuje fakt, iż święta ognia są bardzo uroczyście obchodzone i pełnią niezwykle ważną rolę. Spośród wszystkich żywiołów ogień jest więc wyróżniony. Poprzez święta człowiek wykorzystuje go na różne sposoby. Płomienie stają się sprzymierzeńcem w walce z czarami lub też z wszelkimi niespodziewanymi trudnościami losu. Można zaryzykować nawet stwierdzenie, iż płomienie stają się nie tylko pomostem (pośrednikiem) pomiędzy człowiekiem a bóstwami, ale również postrzegane są jako bóstwo samo w sobie. Stąd też odpowiednie traktowanie ognia oraz modlitwy przy ognisku.

Tę część chciałbym potraktować w sposób szczególny, gdyż w kolejnych rozdziałach tej pracy będę omawiał Sobótkę i Zamek kaniowski Seweryna Goszczyńskiego, które to utwory zawierają w swej treści święta ognia.

[1] W. Kopaliński, Słownik mitów i tradycji kultury, Warszawa 1985, s. 266 – 269.

[2] W. Tatarkiewicz, Historia filozofii, Warszawa 1978, t. 1, s. 30.

[3] Ibidem, s.42.

[4] Ten oraz wcześniejsze poglądy filozofów czerpałem z: D. T. Lebioda, Mickiewicz. Wyobraźnia i żywioł, Bydgoszcz 1997, s. 7 – 36.

Formacja osoby w Szkole Wyższej im. Bogdana Jańskiego

Zadaniem uniwersytetu jest nie tylko oddawanie się badaniom naukowym, ale przede wszystkim służba prawdzie, dobru i wolności oraz integralnemu rozwojowi człowieka, jak to wielokrotnie podkreślał w swoim nauczaniu Jan Paweł II[1]. Również Szkoła Wyższa im. Bogdana Jańskiego chce prowadzić nie tylko działalność dydak­tyczną, ale jej misją jest „edukacja do chrześcijańskiej służby Narodowi, Kościołowi i Państwu”, gdzie termin „edukacja” jest ściśle określony w statucie uczelni[2] i oznacza ogół procesów oświatowo-wychowawczych, obejmujących kształcenie i wychowanie, mające na celu integralny rozwój studenta.

Holistyczne podejście do problemu kształcenia osoby ma swoje korzenie także w tradycji edukacyjnej zmartwychwstańców. Jak to zostało podkreślone w ostatnim podrozdziale pierwszego rozdziału, wychowanie zmartwychwstańcze jest wychowa­niem chrześcijańskim, dlatego głównym jego celem jest doprowadzenie wychowanków do zjednoczenia z Bogiem poprzez wprowadzenie pierwotnej harmonii w działaniu ro­zumu, woli i serca[3]. Powyższe stwierdzenie suponuje, że celem w wychowaniu jest rozwój całej osoby. Zachowując szacunek do człowieka i wiarę w niego, uwzględniając wolną wolę, należy wpajać miłość do prawdy na równi z poczuciem osobistej godności, wolności i posłannictwa. Troska o rozum i urabianie właściwego sądu są zasadnicze dla procesu pedagogicznego. Zmartwychwstańczy system wychowawczy ma zatem for­mować ludzi z chrześcijańskimi ideałami i zasadami.

Studenci omawianej szkoły wyższej są zachęcani, aby na wzór patrona szkoły Bogdana Jańskiego, byli ludźmi kreatywnymi. „Rola kreatywna nowego życia wskaza­na przez Patrona – pisze ks. B. Zarański CR, kapelan wydziału zarządzania – powinna być znamieniem Szkoły Wyższej im. Bogdana Jańskiego. Tej kreatywności odpowiada motto szkoły: Prawda – dobro – skuteczność. Człowiek jako osoba jest z pomocą Bożej łaski twórcą samego siebie, zgodnie z jego powołaniem obrazu i podobieństwa Bożego. Na tę drogę wzywa człowieka Chrystus ukrzyżowany i zmartwychwstały. Droga ta pozwala człowiekowi na kształtowanie samego siebie, czyli na kształtowanie swojej osobowości na płaszczyźnie moralnej, która odpowiada dobru; na płaszczyźnie ducho- wo-intelektualnej, która odpowiada prawdzie, i w zakresie twórczości zawodowej, której odpowiada skuteczność. Droga wskazana przez Sługę Bożego Bogdana Jańskie­go pomaga człowiekowi zorganizować życie tak, aby być, a nie tylko mieć. Człowiek nie może za wszelką cenę dążyć tylko do sukcesów zawodowych i finansowych jako profesjonalny pracownik w swoim zawodzie. Nie może także ograniczyć się do wymia­ru tylko intelektualnego. (…) Jeżeli wyłączy się potrzeby człowieka jako osoby, jako podmiotu życia i działania, dochodzi do deformacji człowieka. Dlatego nasze uczelnie starają się zaproponować i przedstawić absolwentom drogę nowego życia, drogę czło­wieka zmartwychwstania. (…) Duchowość nowego człowieka jest właśnie drogą człowieka kreatywnego. Bogdan Jański dążył do znalezienia takiej drogi życia chrześcijańskiego, która uczyni również człowieka świeckiego kreatywnym we wszystkich sferach jego osobowości poprzez coraz doskonalszą jedność i [wewnętrzną] harmonię”[4].

Kształceniu kreatywności służy wypracowywany przez opisywaną uczelnię model szkoły środowiskowej. Wiąże się on z promowaniem takiego absolwenta, który nie będzie adaptował się do zastanej rzeczywistości, lecz będzie ją tworzył i przetwa­rzał. Szkoła Wyższa im. B. Jańskiego założyła, że jej absolwenci muszą potrafić ściśle wiązać teorię z praktyką, aby skutecznie kreować rzeczywistość gospodarczą i spo­łeczną, nie zapominając przy tym o podstawowych wartościach moralnych.

Jak stwierdził M. Konopczyński (były rektor uczelni), „szkołę środowiskową można rozumieć na dwa sposoby. Można mówić, że szkoła sama tworzy swoje środo­wisko, oparte na relacjach wewnątrzuczelnianych; tworzy własne wydawnictwa, impre­zy naukowo-kulturalne itd. – to jest węższe pojęcie, ale można też mówić, że szkoła tworzy wokół siebie środowisko zewnętrzne. Tym między innymi różni się WSZiP im. Bogdana Jańskiego od większości uczelni w Polsce. WSZiP stara się uczyć studenta kreatywności wprowadzając do programu nauczania trzy poziomy praktyk. Uczelnia prowadzi działalność wydawniczą, która ma za zadanie promieniowanie na zewnątrz i integrowanie środowisk podobnie myślących. (…) Podobnie wydawane przez nas pod­ręczniki mają być przydatne w rozmaitych cyklach kształcenia pozaszkolnego. W ten sposób prowadzimy również działalność sportową, otwierając się na środowiska innych szkół, zarówno wyższych, jak i średnich. Prowadzimy działalność kulturalną, posiadając własny znakomity teatr tańca współczesnego pod nazwą „Wielka Potrzeba Sztuki”, który funkcjonuje na zewnątrz Szkoły zapraszając do współpracy artystycznej ludzi spoza WSZiP. Z koncepcji szkoły środowiskowej w szerszym rozumieniu wynik­nęły również inicjatywy międzynarodowe z uczelniami ukraińskimi. Nasza koncepcja szkoły środowiskowej ma w perspektywie współpracę ogólnoeuropejską, która w cza­sach integracji jest koniecznością każdej liczącej się placówki oświatowej. Chodzi

  • skuteczne, w przyszłości wpływanie na kształt działalności społecznej, gospodarczej oraz politycznej w jednoczącej się Europie przy zachowaniu tożsamości narodowej
  • kulturowej”[5].

Działalność Szkoły Wyższej im. Bogdana Jańskiego w obszarze formacyjno- wychowawczym jest nadzorowana przez kierownika duchowego uczelni i kapela­nów poszczególnych wydziałów[6]. Do zadań kierownika duchownego w szczególno­ści należy: określenie zadań wychowawczych oraz elementów dydaktycznych mających charakter formacyjny; w oparciu o współpracę z kapelanami wydziałów przygotowy­wanie rocznych planów działań oraz sprawozdania z działalności kierowanego przez siebie obszaru; czuwanie nad rozwojem życia duchowego wspólnoty akademickiej – nauczycieli akademickich i innych pracowników szkoły oraz studentów; prowadzenie działalności formacyjnej zarówno bezpośrednio, jak i pośrednio z pomocą kapelanów wydziałów i opiekunów grup; czuwanie nad przestrzeganiem ustalonych statutem szko­ły oraz ślubowaniem wymagań, jakie powinni spełniać pracownicy i studenci szkoły, udzielanie pomocy lub w szczególnych przypadkach udzielanie indywidualnej zgody na odstępstwo od tych wymagań, ze szczególnym określeniem jego zakresu, w tym na zmianę roty ślubowania[7] [8].

Ponadto, kierownikowi duchownemu przysługuje w szczególności prawo do: wnioskowania do konwentu o zmianę regulaminu organizacyjnego szkoły oraz do zało­życiela o zmianę statutu szkoły; wnioskowania do rektora szkoły o ukaranie studenta naruszającego statut, regulamin studiów, ślubowanie lub postępuj ącego w sposób nie­godny studenta szkoły; wnioskowania do rektora lub kanclerza o rozwiązanie umowy z pracownikiem szkoły naruszającym w szczególności statut i regulamin szkoły; wnio­skowania do założyciela o odwołanie rektora, prorektorów, kanclerza i wicekanclerza oraz członków konwentu w przypadku naruszenia przez nich istotnych postanowień statutu szkoły .

Z kolei kapelan wydziału ma za zadanie: opracowanie zadań wychowawczo- dydaktycznych w ramach formacji wydziału; kreowanie życia duchowego wspólnoty studentów i pracowników wydziału; bezpośrednie prowadzenie działalności formacyj­nej; nadzór nad przestrzeganiem wymagań ustalonych statutem szkoły oraz ślubowa­niem. Kapelan wydziału w szczególności: bierze udział w spotkaniach organizacyjno- formacyjnych w ramach całej szkoły; opracowuje formacyjny plan pracy wydziału; organizuje spotkania formacyjne dla pracowników i studentów wydziału; propaguje myśli Bogdana Jańskiego pod kątem wychowania i profilu szkoły; czuwa nad
funkcjonowaniem i merytoryczną stroną wychowania ogólnego oraz opiniuje nawiązanie i rozwiązanie stosunku pracy z nauczycielami akademickimi realizującymi te przedmioty; czuwa nad poprawnością wykładni nauki Kościoła w czasopismach i wydawnictwach szkoły i wydziału; wnioskuje do właściwych organów szkoły o wyciagnięcie sankcji wo­bec pracowników i studentów naruszających obowiązujące ich postanowienia statutu i regulaminów; pomaga studentom i pracownikom w różnych potrzebach życia duchowego.

Także tekst ślubowania (w tabelce poniżej), które studenci są zobowiązani zło­żyć na początku studiów w Szkołach Jańskiego, jasno wskazuje na kierunek oddziały­wania uczelni:

Ja, N.N., wstępując do Szkoły Wyższej im. Bogdana Jańskiego, ślubuję:
Wyznawać słowem i czynem wiarę w Boga w Trójcy Jedynego.
Doskonalić wiedzę i umiejętności, aby w życiu społecznym i zawodowym
stawać się człowiekiem coraz bardziej skutecznym.

Pracować dla rozwoju duchowego i materialnego
Rodziny, Narodu i Państwa Polskiego.

Wspierać twórczą współpracę z innymi narodami.

W życiu osobistym i społecznym kierować się zasadami
moralności chrześcijańskiej.

Przestrzegać Statutu Szkoły i zarządzeń jej władzĄ5<6.

Również zapisy w regulaminie studiów i regulaminie praktyk zobowiązują stu­dentów do postępowania zgodnego z treścią ślubowania oraz zachowywania właściwej postawy etyczno-moralnej[9] [10] [11].

Ważnym elementem formacyjnym w Szkołach Jańskiego są obowiązkowe zaję­cia dydaktyczne z takich przedmiotów jak: filozofia, antropologia, etyka i katolicka nauka społeczna. Ten zespół wykładów tworzy novum w szkołach niepaństwowych.

Schemat 5. „Realizacja misji Szkół Jańskiego. Edukacja do chrześcijańskiej służby Narodowi, Kościołowi i Państwu”

W plan formacyjny omawianej uczelni wpisuje się także działalność duszpastersko-religijna: msze święte z różnych okazji (np. inauguracja i zakończenie roku akademickiego, święto szkoły), dni skupienia (adwentowy i wielkopostny), spotkania opłatkowe i wielkanocne, itp. Ponadto, w budynku szkoły w Łomży znajduje się kaplica, która jest szczególnym miejscem do celebracji liturgicznych oraz osobistej modlitwy (takie miejsca mają powstawać także w innych miejscowościach wraz z rozwojem włanej bazy lokalowej uczelni) .
Podsumowując, formacja osoby w Szkole Wyższej im. Bogdana Jańskiego jest nieodzownym elementem integralnego procesu kształcenia. Program wychowawczy realizowany w Szkołach Jańskiego ma formować w studentach postawę kreatywności, służby i odpowiedzialności wobec ojczyzny, ucząc jednocześnie jak odnosić sukcesy działając etycznie. Schematem przewodnim w tym programie są słowa-klucze: „widzieć – ocenić – działać”, zintegrowane z dewizą uczelni: „Prawda – dobro – skuteczność”. Szczególna rola w tym procesie została powierzona kierownikowi duchowemu uczelni i kapelanom poszczególnych wydziałów, którzy nadzoruj ą działalność szkoły w obszarze wychowania.
Reasumując treści zawarte w czwartym rozdziale, należy skonstatować, iż Szkoła Wyższa im. Bogdana Jańskiego ze swoją misją, ofertą edukacyjna i planem formacyjnym jest przedsięwzięciem wyjątkowym na polskim rynku uczelni akademickich, zarówno państwowych jak i prywatnych. Szkoła założona przez ks. Mariana Piwko CR ma ambicje przygotowywać swoich absolwentów do twórczego kreowania rzeczywistości, szczególnie akcentując etykę w każdym rodzaju działalności. Realizując model edukacji łączący harmonijnie sprawność i skuteczność w działaniu z ideałami chrześcijańskimi, celem uczelni jest przygotowanie kadry wykwalifikowanych specjalistów, znaj ących nowoczesne metody zarządzania i działania oraz umiejących w praktyce rozwiązywać problemy; ludzi, którzy łączą profesjonalizm z chrześcijańską postawą moralną. Jak stwierdził kierownik duchowy uczelni ks. prof. dr hab. Stanisław Urbański, „tylko tak wykształceni ludzie będą zdolni budować nowe czasy i zapobiegać różnym formom zła”.


[1]    Zob. rozdział II niniejszej rozprawy.

[2]    Statut, par. 6.

[3]    K. Wojtowicz, Specyfika zmartwychwstańczego wychowania, dz. cyt., s. 32.

[4]     B. Zarański, „Człowiek twórczy” celem szkól im. Bogdana Jańskiego, [w:] „Emaus”, nr 12/2002, s. 2-3.

[5]     [Cyt. za:] M. Konopczyński, Czym jest szkoła środowiskowa, [w:] „Emaus”, nr 5/2001, s. 26. Zob. także: T. Bąk, Dlaczego szkoła środowiskowa?, dz. cyt., s. 13; M. Konopczyński, Szkoła Wyższa im. Bogdana Jańskiego przykładem szkoły środowiskowej, [w:] „ZiE”, nr 1/2003, s. 25-28.

[6]    Statut, par. 19.

[7]    Statut, par. 24, pkt 2.

[8]    Statut, par. 24, pkt 3.

[9]    Statut, par. 28.

[10]   Statut, par. 53.

[11]  Regulamin studiów w Szkole Wyższej im. Bogdana Jańskiego, par. 10, pkt 1, 3.

Post Navigation